Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
59 postów 1427 komentarzy

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ

Janusz Kamiński - Rozważania o kondycji człowieka w kwantowym świecie plus gwałtowne reakcje na głupotę. Lecz postaram się być delikatny dla wszystkich.

Coś, czego brak, a być musi

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czy to się komuś podoba, czy nie, każdy kraj be porządnej, dobrze uformowanej elity, prędzej czy później rozsypie się. Albo nastąpi tyrania, albo zapanuje anarchia. Nie ma innej drogi. Ludzie potrzebują przewodników i nauczycieli.

Na wstępie chciałbym prosić szanownych czytelników, by zawsze odróżniali pojęcie elit od tego modnego, angielskiego pojęcia establishment.

To coś bardzo różnego.


"The Establishment is a dominant group or élite that holds power or authority in a nation or in an organisation. It may comprise a closed social group which selects its own members, or specific entrenched élite structures, either in government or in specific institutions."


By się nie rozdrabniać – establishment to wąska grupa, zazwyczaj sama dobierająca sobie członków, która ma władzę. Która rządzi i decyduje. Lub tylko ma wpływ na władzę i wpływ na ważne decyzje.


Natomiast elita nie jest zamkniętą, na rozliczne sposoby powiązaną ze sobą grupą, której członkiem zostaje się przez dokooptowanie. Nie – członkiem elity zostaje się poprzez swoją własną osobistą wartość. Na tyle wysoką, że zdobywa się posłuch i autorytet.

Prawdziwa elita, jeśli istnieje, jest najsilniejszym ośrodkiem opiniotwórczym dla całego narodu. Grupą, która potrafi wytłumaczyć ludziom, a co ważniejsze, przekonać ich, co konkretnie jest dobre, a co złe.


Przez cały długi okres bolszewickiej okupacji znalazło się tylko dwóch ludzi, którzy byli bezdyskusyjnymi autorytetami. Traf chciał, że obaj byli księżmi. Ale to nie sutanna, tylko wybitna mądrość i cechy osobowości uczyniły z nich narodową, jedyną elitę tamtych czasów.

To oczywiście kardynał Stefan Wyszyński i święty Jan Paweł II – Karol Wojtyła.

Cała reszta to śmiechu warty, marionetkowy kabaret.

 

Okrągły stół, parodia porozumienia z narodem, w zawartym wtedy tam dealu, dodał Polakom w pakiecie niezbędne do kontrolowania myśli i nastrojów elity.

To starannie hodowana i podlewana zazwyczaj wódką Unia Demokratyczna, którą tytularnie założył Tadeusz Mazowiecki, a nie wątpię, była w całym projekcie tzw. "transformacji" elementem układani Kiszczaka.

I takie oto dostaliśmy elity – głównie warszawskie i w dużym stopniu z żydowskimi korzeniami:

Wspomniany Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń, Aleksander Hall, Władysław Frasyniuk, oraz mający najważniejsze strategiczne zadanie – spacyfikowanie umysłów obywateli – Adam Michnik.

Teraz po latach nie ma czego się wypierać – przez pewien okres czasu, na szczęście krótki, wierzyliśmy i ufaliśmy tym ludziom.


I na szczęście szybko to się skończyło. Wtedy też skończyły się czasy jakiejkolwiek polskiej elity.

Nastał czas pseudoelit. A autorytety zastąpiono celebrytami. Kłamstwo zaczynało wygrywać z prawdą. Magistra nazywano profesorem. A od narodu wymagano szacunku w stosunku do donosiciela esbecji i morderca Jaruzelski określany przez te pseudo-elity był człowiekiem honoru.


Ten niezdrowy dla państwa stan braku wiarygodnych elit niestety utrzymuje się do dzisiaj.

I nie jest łatwo coś tu odbudować. Zawiedziony i oszukany tyle razy po transformacji naród, z wielką podejrzliwością traktuje każdego nowego kandydata na narodowy autorytet. Praktycznie nie ma takiego w Polsce, który bezdyskusyjnie byłby uznany przez wszystkie środowiska za jedynego mędrca, sędziego i nauczyciela.

 

*****

 

W moich tekstach często pojawia się problem elit. Może to moja fiksacja, lecz wydaje mi się, że ta wąska grupa ludzi po prostu mądrych i dobrych, którzy zgodnie z matematycznymi prawami statystyki znajdują się na szczycie piramidy intelektualnej, powinna mieć ogromny wpływ na opinię publiczną, a w rezultacie na całokształt uprawiania polityki w kraju.


Tymczasem tak nie jest.
Zamiast tego rządzą różne i wszechobecne układy i układziki.
W Trójmieście ciągle dużo do powiedzenia ma układ biznesowo towarzyski stworzony przez kochankę Jerzego Buzka, panią Teresę Kamińską, którą ten polityk, pozujący na mędrca, umieścił w Gdańsku już w 2007 na stanowisku prezesa zarządu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.


Na tym układzie w dużej mierze bazował zamordowany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, człowiek, który nie wiedział ile (i skąd) ma pieniędzy na rozlicznych kontach.
Parę lat temu na fecie Rzeplińskiego w Gdańsku, którą urządził Adamowicz zabezpieczając sobie sądowe poparcie, pojawił się Leonard Łukaszuk, pułkownik SB i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego w czasach PRL-u, który wciąż wykłada na AMW w Gdyni. Warto zapamiętać to nazwisko, bo sporo ono na wybrzeżu znaczy. [1]


A co na to nowa władza? Co na to PIS? I co na to prezes Kaczyński?

PIS, nasza nowa władza, zamiast ostro zabrać się za rozwalanie pasożytniczych układów i pogonienie ich do wszystkich diabłów, niejako konserwuje je, jednak, co najgorsze, zaczyna budować swoje układy.
Prezes Kaczyński jest ostrym przeciwnikiem takiego działania, lecz niestety jest skutecznie izolowany od pewnych wiadomości. Jednakże w końcu dowiedział się o wybrzeżowych "złotych chłopcach" PISu hasających po radach nadzorczych i zarządach państwowych spółek i się po prostu wściekł. Jaki będzie tego efekt końcowy – zobaczymy.

Nie mniej, jeżeli się tylko zapytać kogokolwiek prowadzącego działalność w Trójmieście, kto rządzi i decyduje o całej gospodarce morskiej, oraz o tym, co udało się PISowi już odzyskać, bez wahania odpowie: - pani poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk i pan Janusz Śniadek (który wreszcie stracił swoją rolę), były szef Solidarności. Nie żadni tam ministrowie, jak "góral – marynarzem", minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk, albo lokalni działacze PISu, jak świeży pan poseł Marcin Horała, który jest jeszcze aspirantem (znaczenie tego wyjaśniam dalej), albo sopocki radny Andrzej Kałużny, który jest wręcz sekowany przez kolegów, za to, że odważa się przeciwstawiać powstającemu pisowskiemu układowi. [2]


*********

Układy i elity. Jak to faktycznie wygląda?

Elity, jak już kiedyś wspomniałem, to układ hierarchiczny, rozciągający swoje macki od poziomu gminy Szemud, po najdroższe apartamentowce stolicy i posiadłości, praktycznie rozsiane po całym kraju (jedno drugiego nie wyklucza; nierzadko dobra posiadłość w Kujawsko – Pomorskim idzie w parze z apartamentem w najbardziej pożądanym domu w Warszawie.
Zazwyczaj, na tym podstawowym, najniższym poziomie, neo-elitę stanowi lokalna grupa przekrętów. Aby te przekręty dawały zyski koniecznie w takiej grupie musi być członek lokalnej władzy – wójt, starosta, sołtys, czy co tam jeszcze. Po prostu musi być styk państwowe – prywatne, bo tam są konfitury. Warto dodać, że ten miejscowy przedstawiciel władzy często nie jest członkiem neo-elity, a tylko aspirantem. Z reguły im bardziej się stara, tym dłużej odsuwany jest na bok. Musi w tej grupie być paru lokalnych biznesmenów, gdyż to oni wypracowują zysk i nadają ton. Jak na przykład wspomniany już przeze mnie Król Karkówki z Kartuz. Te dolne elity są nieliczne. O to właśnie chodzi. Tak ma być, bo dwóch, trzech jest w stanie rzucać światło na swój teren, a jak by było za dużo to istnieje niebezpieczeństwo tworzenia się chaosu i rozbisurmanienia się ludu.
Za to wkoło jest całe mnóstwo aspirantów przebierających nogami i usłużnych, którzy, za uścisk lub poczęstowanie jakimś nienormalnym świństwem (whisky, koniak, cierpkie, czerwone wino, kto to widział? słodkie przecież o niebo lepsze!), podejmują się czynienia drobnych uprzejmości.
Najważniejsze natomiast jest to, że przynajmniej jeden z tej grupy (to sytuacja optymalna) ma, jak to w układzie hierarchicznym, zaczepienie, kontakt z kimś z neo-elity wyższego szczebla. Im wyższego, tym lepiej. Bardzo dobrze, gdy wojewódzkiego, a równie dobrze, gdy centralnego. Jest to warunek obowiązkowy.

Szczebel wyżej jest podobnie. Niekoniecznie więcej pieniędzy, ale więcej władzy. Styl jest też nieco inny. Na tym poziomie zaczynają dominować poważne zawody: prawnicy, których kancelarie obsługują, banki i biznesmenów, bankowcy, którzy decydują, czy dać zarobić kancelariom i biznesmenom i biznesmeni, którzy dają z kolei zarobić kancelariom i bankom. Dla kolorytu jest jakiś niemłody pisarz z mądrą twarzą, lub choćby z piękną siwą brodą, jak na przykład pan Chwin z Gdańska. Jest paru dziennikarzy i dziennikarek, którzy ładnie potrafią opisać i zaprezentować swoją neo-elitę i ogólnie stwarzają odpowiedni, miły i ciepły klimat. Tutaj już możemy mówić o grupie kilkudziesięciu osób. Oczywiście, wszyscy razem dobrze się znają, razem bywają, są na ty, (ale nie przed kamerami) i mają wspólne upodobania.
A politycy? Z nimi to raczej różnie. Częściej nie są stałymi członkami elit (wiadomo – wybory); często dostają pozycję leszczy, ci z ambicjami robią za aspirantów, którym czasami starszyzna pozwala ogrzać się przy ognisku. Chyba, że taki polityk jest jednocześnie biznesmenem i na przykład eksportuje najlepsze na świecie gęsie pierze do Chin.
I tak krok po kroku idziemy do góry, aż dochodzimy do stolicy. I tutaj role się nieco odwracają. Prym w neo-elitach zaczynają wodzić politycy, urzędnicy wysokiego szczebla, oraz dziennikarze pewnych, wybranych tytułów prasowych i stacji telewizyjnych.
I po raz pierwszy celebryci. Ich istnienie na niższym szczeblu jest tylko etapem przejściowym i nie ma sensu, oprócz spotykania się w klubie na Monciaku w Sopocie, (w którym nie powinna bywać, wg. mnie pani Marta Kaczyńska, lecz niestety stryj nie wie, więc bywa).
Jedynym chyba wyjątkiem w tej grupie jest Kuba Wojewódzki, który aspiruje do bycia celebrytą krajowym, a jest tylko powiatowym (taki dziwny paradoks).

Centralna neo-elita rulez!
Wyciąć kawałek lasku pod kolejkę linową? Ależ proszę! Wybudować ekskluzywne osiedle w jedynej w Europie, tak dziewiczej puszczy? Ależ proszę! Kupować latające barachło o nazwie Embrayer? Oczywiście! Proszę bardzo. Zrujnować poetę, typa jednego, który, cham jeden, nas wyzywa, a w dodatku ma, bezczelny, dobre pióro i poklask motłochu? Nie ma sprawy!

Zrobić i załatwić można wszystko. Pod jednym warunkiem – tylko dla siebie i swoich ludzi.
Dla narodu? Dla Polski? Jaja sobie robicie?! To nie ma sensu i co ja z tego będę miał?
Krótko na koniec: neo-elita nie jest prawdziwą elitą narodu. Wszystko, co robi, robi tylko we własnym interesie. Owszem, starają się narzucać styl, kreować trendy, decydować, o czym się mówi, co się czyta i co ogląda. Lecz dodam raz jeszcze – tylko i wyłącznie we własnym interesie.

 


Stary, o bardzo brudnych paznokciach, ale mądry i bardzo cyniczny agent mówi po drugim kielichu: - Słuchaj, elity to gówno, autorytety to gówno. Ważni są tylko ci, o których często nawet nie wiesz, a którzy pociągają za wszystkie sznurki.

 


.
[1] http://monsieurb.neon24.pl/post/134680,budyn-chce-zapladniac(link is external)
[2] http://sopot.naszemiasto.pl/artykul/radny-andrzej-kaluzny-wyrzucony-z-kola-radnych-pis-sopot,3313017,art,t,id,tm.html(link is external)
[3] https://oko.press/kaskow-tyle-energi-ze-zarobi-15-mln-rocznie(link is external)

KOMENTARZE

  • To nie tak!
    "To oczywiście kardynał Stefan Wyszyński i święty Jan Paweł II – Karol Wojtyła."
    ----------------------
    Autor - tym jak w cytacie - uważa rodzimych ale także i światowych przedstawicieli czarciego pomiotu za idiotów - a tak nie jest. Czarci pomiot robił i robi nadal z atrapą Polski i Polakami to - co tylko chce - bez wyjątku.
    Natomiast ci, którzy wierzgają przeciwko ościeniowi - a zdaniem czarciego pomiotu są im w stanie zaszkodzić - nagle umierają lub odwiedza ich seryjny samobójca - co na jedno wychodzi.
    Wniosek?
    Czarci pomiot tak ustawił świat - aby mógł nim rządzić za pomocą forsy - więc - elity się prostytuują - i tyle. Stąd zresztą mamy ohydne zboczenia seksualne jako norma godna do naśladowania czy ocieplenie klimatu na skutek bezczelnego oddychania głupich gojów.
    Na koniec - czy ktoś myśli, że światowy, czarci pomiot nie ma zasadniczego wpływu - kto zasiądzie na papieskim tronie - lub kto dostanie pokojowego czy literackiego Nobla?
  • @
    No cóż: blogerzy to gówno, admini to gówno, ważni są tylko ci o których nie wiesz, a którzy pociągają za sznurki.
  • @Autor
    Muszę tu jeszcze koniecznie podkreślić, że każdy establishment, czyli grupa sprawująca władzę i powiązani z nią ludzie, bardzo uważają, a często nawet nieczysto walczą, by gdzieś pod bokiem nie wyrosła niezależna elita.
    Bo to oni - ludzie władzy - mają kształtować opinię publiczną.
    A ponieważ nie są to ludzie o "najwyższych parametrach", często małostkowi, nie najmądrzejsi i amoralni, to jak obecna władza, urabiają naród przy pomocy błazeńskiego pijarowca, jakim jest prezes Kurski.
    Kalkuluję, że koalicja rządząca tylko przez siermiężność i prymitywizm TVP traci 3 - 4% elektoratu, pośród tych myślących i lepiej wykształconych
  • @demonkracja 08:38:01
    Zrozumiał ktoś coś z tego?

    Proszę o pomoc!
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:47:13
    Oj, Krzysztofie Szanowny!

    Zalecam i to natychmiast: - 1/2 litra soku z kiszonych ogórasów duszkiem, a zaraz potem 2 dobre, świeżuteniuśkie pajdy wiejskiego bochna z własnej roboty smalczykiem, a do tego jajecznicę (luźną) z 5 jaj z solidnym dodatkiem boczku i posypaną grubo szczypiorkiem.

    Wtedy sobie pogadamy, jak ci się fałdy ponownie prawidłowo ułożą (substancji szarej oczywiście).
  • @Janusz Kamiński 09:12:10
    "Proszę o pomoc!"
    -----------------
    "Ale to nie sutanna, tylko wybitna mądrość i cechy osobowości uczyniły z nich narodową, jedyną elitę tamtych czasów."
    -----------------
    To okupant tworzy tzw. elity - a nie tzw. elity tworzyły okupanta.
  • @Janusz Kamiński 09:18:37
    Nie ułożą.
    Ale o tym też wspomniał wybitny polityk Beniamin Disraeli. On powiedział, że ci co nie mają wglądu za kulisy, to nie wiedzą tak naprawdę kto rządzi.
  • @Janusz Kamiński 08:47:38
    Rzadko się z Panem zgadzam, ale muszę przyznać rację. Te grupy co do dziś rządzą starannie zadbali żeby elity polskie po których plecach dorwali się do władzy zostały albo zdyskredytowane, albo wywalone na margines życia publicznego. Oczywiście propaganda nie próżnuje i te miernoty które od 30 lat brylują, kreuje na elitę.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031