Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
59 postów 1427 komentarzy

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ

Janusz Kamiński - Rozważania o kondycji człowieka w kwantowym świecie plus gwałtowne reakcje na głupotę. Lecz postaram się być delikatny dla wszystkich.

Ślepniesz?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Obiecałem zaniepokojonemu koledze blogerowi powiedzieć trochę o operacji zaćmy. Właśnie niedawno taką przeszedłem i to na obu oczach. Wszystko się udało. Jednak to nie oznacza, że zawsze się uda. Dlaczego?

 
 
Niestety moi drodzy – zazwyczaj po 70 roku życia każdy w mniejszym lub większym stopniu cierpi na zaćmę, dawniej malowniczo nazywaną kataraktą.
To nie koniec złych wiadomości – nieleczona zaćma zawsze kończy się ślepotą.
 
Nie tylko starsi ludzie mają wyłączność na zaćmę. Nawet trzydziestolatek jest na nią narażony, jeżeli na przykład cierpi na zaawansowaną cukrzycę.
Bo zaćma zazwyczaj to pogorszenie się wzroku: utrata ostrości widzenia, olśnienia silnym światłem (przykre w trakcie prowadzenia nocą samochodu), tęczowe kręgi wokół źródeł światła, a nawet podwójne widzenie.
Krótko mówiąc – nie widzi się ostro i wyraźnie, kolory są wyblakłe, a ostre światło nas oślepia.
 
Wśród ludzi utarte jest przekonanie, że starość powoduje głównie dalekowzroczność, bo nasze soczewki tracą elastyczność i już nie tak łatwo się wybrzuszają lub spłaszczają, przez co w rezultacie mamy kłopoty z widzeniem z bliska, czyli głównie z czytaniem i pracą na komputerze, nie mówiąc już o nawleczeniu nitki do igły.
Tutaj sprawę rozwiązują okulary, powszechnie nazywane okularami do czytania.
 
A to powszechne domniemanie, że ta dalekowzroczność to główny problem ze wzrokiem w późnym wieku i prowadzi właśnie do przykrych konsekwencji. Bo kłopoty z widzeniem po pięćdziesiątce powoduje własnie zaćma.
Statystyki podają, że 800 tysięcy Polaków cierpi na zaćmę. Co jest liczbą bzdurną, bo wskazuje tylko już rozpoznaną zaćmę. A dobry milion, albo dwa żyje sobie z coraz gorszym wzrokiem, uważając, że na starość tak musi być i wcale nie ma zamiaru wybrać się do doktora okulisty.
A dodatkowo, jeżeli nawet już doktor się z nami spotkał, to nie ma on nowoczesnego sprzętu, by zaćmę zdiagnozować.
 
Chcecie być coraz bardziej ślepi? Pewnie, że nie. To wzrok i widzenie zapewniają nam najważniejszy kontakt ze światem.
 
Z własnego doświadczenia wiem, że rozwijająca się zaćma jest chorobą podstępną. Po cichu i powoli zaczynała się u mnie rozwijać po pięćdziesiątce. Rozwijała się tak powoli, że zawsze nadążałem się przyzwyczajać do zmian i ten proces degeneracji wzroku umykał mojej uwadze. Podobnie jak milionom ludzi na całym świecie, gdyż zaćma atakuje wszystkich, niezależnie od rasy, miejsca zamieszkania, czy żywieniowych preferencji. Za jednym wyjątkiem – rodząca się cukrzyca na sto procent zniszczy wzrok (jeżeli oczywiście nie będziemy nad nią panować. A dzisiaj możemy).
Zdiagnozowano u mnie zaćmę obu oczu po kilkunastu latach. A głównym. powodem dla którego postanowiłem się poważnie zająć wzrokiem, był fakt, że praktycznie nie mogłem już jeździć samochodem w ciemności po zmroku. Raz – ledwo co widziałem białe linie pokazujące środek i granice drogi i po drugie – oślepiający blask świateł nadjeżdżającego z na przeciwka samochodu wyłączał moje widzenie na wiele sekund. A wtedy mogłem zabić pieszego, lub rowerzystę, bo bym go nie widział.
 
Przy całej nędzy naszej państwowej służby zdrowia, na dodatek podpartej makabrycznymi opowieściami, zdecydowałem się nie ryzykować i podjąć leczenie i dokonać zabiegu w renomowanej klinice okulistycznej. Miałem to szczęście, że po godzinach poszukiwań w internecie, upewniłem się, że taka klinika, a wiele ich nie ma, znajduje się właśnie w Gdyni.
Zdecydowałem się więc naruszyć "rezerwę na starość" i przeznaczyć pewną kwotę na naprawę wzroku.
Nie wiem, gdzie ile co kosztuje, lecz tutaj operacja usunięcia zaćmy jednego oka to koszt od 4 tysięcy zł. w górę. Jaką górę? Przy istniejącym astygmatyzmie to dodatkowe tysiąc złotych. Gdy ktoś sobie życzy nowych soczewek progresywnych, czyli widzenie w tzw. bliży i dali bez konieczności korekcji okularami, to jeszcze dodatkowe parę tysięcy.
 
 
Już sama diagnostyka jest bardzo ważna. Bo degenerująca się soczewka z zaćmą, może na przykład "wrastać" w torebkę, w której w oku jest ulokowana.
Czasami nawet lekarz radzi, by jeszcze ze dwa lata poczekać. Tak więc decyzja o operacji musi być zdecydowana i mądra, a nie pochopna, bo pacjent ma akurat taki kaprys.
I trzeba obowiązkowo wspomnieć, że jest jeszcze całe mnóstwo chorób oczu, które podobnie mogą pogarszać wzrok. Lecz tu nie zamierzam o tym mówić, bo to zaćma jest problemem. I jest to dla pacjenta kompletnie nieważne, jakiego typu to jest zaćma – to raczej rozważania medyczne, czy nawet naukowe, kompletnie pacjenta nie interesujące.
 
Gdy już mamy wyznaczony termin zabiegu – w moim wypadku za dwa tygodnie i to tylko dlatego, że trzeba zrobić jeszcze szereg badań laboratoryjnych niezbędnych do operacji. W tym czasie na zabieg finansowany przez państwo – NFZ – czekało się od 1,1/2 do 2 lat.
 
A co gorsza – nowe soczewki instalowane prywatnie, to towar z górnej półki. A państwowe – nie wiem. No i tam nie mam wyboru, a tu mogę z doktorem dyskutować.
 
Wreszcie nadszedł dzień operacji.
W "mojej" klinice dokonuje się to grupowo z zachowaniem najwyższych standardów. Trochę w tym cyrku, jak w amerykańskich szpitalach, bo po przekroczeniu linii terenów zabiegowych, wożą cię cały czas na wózku.
Oko już jest przygotowane przez siostry poprzez rozliczne zakropienia i leki, a pacjent sam się przebiera w jednorazowy sterylny kombinezon.
 
Wjeżdżam na salę operacyjną, wewnątrz cztery osoby, a pan chirurg cierpliwie czeka, aż zostanę przeniesiony na stanowisko operacyjne, oświetlony i znieczulony, a do operowanego oka cały czas leje się delikatnie płyn, jak podejrzewam, do utrzymywania sterylności i chłodzenia.
 
Cały zabieg, to bardzo precyzyjna mikro-operacja laserowo – manualna.
Pierwszy etap, to usunięcie naszej własnej soczewki z zaćmą.
W tej klinice i zapewne w większości dobrych pozostałych stosuję się metodę rozkruszania soczewki wysokoenergetycznym laserem o precyzyjnie dobranej mocy i długości fali, tak, by w żadnym wypadku nie uszkodzić jakichkolwiek innych tkanek oka. Cały czas trwa wymywanie okruchów. I to jest newralgiczny element operacji. Niedbałe oczyszczenie przestrzeni po usuniętej soczewce może doprowadzić do stanów zapalnych, dodatkowego leczenia i powtórnej operacji. Precyzja i dokładność chirurga jest tutaj decydująca.
Po usunięciu soczewki, bo ja przecież cały czas patrzę; znieczulenie jest tylko miejscowe, operowanym okiem widzę tylko plamę światła.
 
Teraz pora na założenie nowej soczewki. Jest ona specjalnie zwinięta, by bez problemu włożyć ją przez źrenicę, następnie rozwinąć ją i dokładnie umocować ją na miejscu. Soczewka ma dwa "haczyki", którymi się ją odpowiednio przytwierdza.
 
I już. To koniec.
 
Doktor operator, który tą całą mikrochirurgię przeprowadza sam, powiedział mi, że okulista, który nie jest w stanie zrobić całej operacji w 10 – 15 minut, powinien poszukać innej pracy.
 
I oto już mnie wywożą ponownie na wózku i w strefie otwartej idę się przebrać w swoje ubranie. Zoperowane oko mam zabezpieczone przeźroczystą "piracką" osłoną. Otrzymałem też dokładne instrukcje, jak długo tej osłony nie wolno zdejmować. Poza tym nie wolno mi się schylać, nie nosić ciężarów i w ogóle unikać wysiłku i pod żadnym pozorem nie trzeć oczu. Plus jeszcze parę pożytecznych uwag, oraz krople do zakrapiania przez pewien okres.
 
Wyszedłem na ulicę w piękny sierpniowy dzień. I oniemiałem. Stałem długo, jak zamurowany. Lata całe, nie zdając sobie absolutnie z tego sprawy, nie widziałem tak pięknych kolorów, tak wyrazistych kształtów, tego kontrastu i numeru rejestracyjnego samochodu dobre 50 metrów ode mnie.
To niemożliwe – myślałem – kilkanaście lat straciłem widząc zamglony, czy przydymiony świat. Na co czekałem?
Bo po prostu już nie wiedziałem, jak jest na prawdę...
 
Po dwóch tygodniach zoperowałem drugie oko. A dzisiaj, dokładnie po dwóch latach mogę potwierdzić, że wszystko nadal jest znakomicie.
 
Okulary nosiłem praktycznie od urodzenia. W wieku 6 lat miałem operacje oka w Akademii Medycznej. Majątek wydałem na coraz lepsze okulary.
A przez pół wieku dokonał się taki postęp w okulistyce, że teraz na starość praktycznie mogę żyć bez okularów. No... bez przesady – do czytania i komputera ciągle muszę używać szkła. Nie zwariowałem, żeby sobie zamontować progresy, bo jako inżynier wiem, że z nowościami to zawsze różnie może być.
 
 

. 

KOMENTARZE

  • @Krzysztof J. Wojtas 07:01:16
    Prosiłbym, zanim to z przykrością usunę, nie opowiadać para-medycznych, a właściwie znachorskich bzdur.

    Zmętniałej z wiekiem soczewki nic już nie jest w stanie naprawić.

    Porysuj sobie człowieku szkła w okularach, a potem lecz je cytryńcem.
  • @Janusz Kamiński 07:36:55
    To żenujące, gdy człowiek, którego uważałem za poważnego, a nawet mądrego, zaczyna roztaczać w komentarzu do suchej relacji jakieś szamańsko - znachorskie zabobony.

    Przykra sprawa, ale musiałem dla dobra przyszłych pacjentów usunąć te bzdury.

    To już premier Indii namawiający do picia swojego moczu był bardziej "naukowy".
  • @Janusz Kamiński 07:59:27
    Co by Szanowny nie robił - i tak umrze.
    Ja też, ale przynajmniej się będę z tego śmiał.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:17:32
    Zobaczymy, który z nas umrze zdrowszy.
  • @JimA 09:18:05
    Myślisz, że to pomaga?

    A może już próbowałeś?
  • @Janusz Kamiński 09:22:36
    A o czym marzą lekarze?
    Ciąć, rąbać, rżnąć , wycinać i palić.
    I jeszcze to dla naszego dobra - więc mamy ich mieć w podziwie i ze stosownymi gratyfikacjami. Chętnych poszukują na wszelkie sposobu - za darmo badają, aby tylko postawić diagnozę jakiejś choroby. A później leczą, leczą, leczą...

    PS. Kiedy kolejne zmętnienie?
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:53:16
    Gwarancja dożywotnia.

    Zmętnieje - znowu wymienimy.
  • @Janusz Kamiński 09:58:59
    Krótkie życie widocznie przewidzieli;-)))
  • Ślepniesz?
    zmień wyznanie :)
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:22:21
    Przyjedziesz na mój pogrzeb?
    Pewnie, że nie.

    To chociaż napisz RIP stary $@###!!
  • @Janusz Kamiński 10:53:28
    Raczej "ryp" w ten...
  • Ponieważ zostałem wspomniany, odpowiem
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Przypomnę autorowi, iż na moje prośby odnośnie opisu operacji z technicznego punktu widzenia odpowiedział, iż neon to nie poradnik.

    Uważam, że szkoda. To co naprawdę jest wartościowe w sieci, to zwierzenia, rzetelne, które innym mogą służyć za wskazówki.

    Niestety, nie ma takich, prawie nie ma. W odniesieniu do medycyny nie ma ani rzetelnych opisów dolegliwości, ani skuteczności leczenia, wreszcie oceny lekarzy. Wybór stomatologa jest problemem, wybieramy w ciemno, względnie na zasadzie, że był u niego jakiś znajomy, i lekarz był uprzejmy. Bo jak dobrze zaoparzył zęba, tego się nie dowiemy. No chyba, że odstawił taką fuszerkę, iż znajomy natychmiast musiał udać się do innego.

    Autor nadmienił, iż operował się w renomowanej klinice. Nie napisał, po czym poznał, iż jest renomowana? Po cenie ? Ewentualną wskazówką może być tylko "nowcześniejsza" metoda usuwania starej soczewki z użyciem lasera.

    W związku z tym nadmieniam, iż notka nie spełnia moich oczekiwań. Jest laurką reklamującą wymianę soczewek na sztuczne, ale nic konktretnego w niej nie da się wyczytać.
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Zaćmy są różne. Autor nie opisał ani zaćmy, ani tego, co widział, i czego nie widział przed operacją. Ja wiem, że aby to napisać, trzeba było włożyć trochę trudu w doświadczenia optyczne. Autor nie włożył, czyli tak naprawdę podjął decyzję o operacji pochopnie.

    Jedyną wskazówką może być stwierdzenie, iż najbardziej przeszkadzała mu zaćma przy prowadzeniu samochodów w nocy. To stwierdzenie ma się nijak do informacji, jak widział w dzień. Mówi tylko o potrzebach życiowych autora, i ewentualnie o tym, że zaćma w istotny sposób rozpraszała światło (jeśli zaniedbamy informację o ślepnięciu na chwilę). Rzeczywiście, wielu ludzi, prowadzących samochody i mających złudną potrzebę prowadzenia w nocy, decyduje się na operację w stanie, w którym operacja nie przyszłaby im do głowy, gdyby nie prowadzili pojazdów.

    Ciekawe, iż autor, wspominając, że zrezygnował z soczewek progresywnych (wieloogniskowych), nie napisał, czy skorzystał z soczewek sferycznych, czy asferycznych. Te ostatnie podobno lepiej sprawdzają się w nocy. Niestety, nie sposób wyczytać, dlaczego właściwie tak się dzieje.

    Nie napisał również, dlaczego podjął ryzyko wszczepienia soczewek do dali? To jest pewne ryzyko, bowiem wyliczenia mocy soczewki są obarczone pewnym błędem, i może trafić się nadwzroczność, zarówno bezpośrednio po operacji, jak i z czasem, gdy soczewka w oku co nieco się przemieści. (tak działają soczewki akomodacyjne).

    Halo dość często widzą ludzie ze sztucznymi soczewkami. Niektórzy też widzą "światłocień" na peryferiach pola widzenia. Należy podejrzewać również nieznaczną deformację obrazu wynikającą z niezgodności osi optycznej oka i sztucznej soczewki, ale tego większość ludzi nie potrafi opisać.

    Ciekawym problemem jest to, że pewną minimalną zdolność akomodacji powinni mieć też ludzie z najzwyczajniejszymi sztucznymi soczewkami, ale o tym też nie sposób się dowiedzieć.

    Dla mnie niezdolność do widzenia przedmiotów, i liter, z bliska, jest największym przeciwskazaniem do operacji (można sobie "zamówić" oczy na zero, można na +1, ale nie można na +10, bo to bez sensu). Po prostu czułbym się tak, jakbym oślepł.
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    to tyle tytułem wstępu do dyskusji. Napisałem powyższe w celu uświadomienia autorowi, co mógłby zawierać poradnik.

    Nie tylko autorowi, właścicielowi witryny również.

    Ale jak się wydaje, to marzenie ściętej głowy.
  • @interesariusz z PL 11:28:25
    Problem z panem jest taki, że te niby mądre pytania, z punktu widzenia pacjenta i jego potrzeb w stosunku do uleczenia są głupie.
    I bardzo współczuję lekarzom, których pan najprawdopodobniej męczy, zarzucając ich bezsensownymi problemami.

    1. jaki sens w stosunku do podjęcia decyzji o konieczności naprawy wzroku przez wymianę soczewki ma wiedza z jakim typem zaćmy mamy do czynienia. To kompletnie nie wpływa na podjęcie decyzji o konieczności wymiany uszkodzonego narządu. Wszystkie typy zaćmy, których tu li tylko dla przyjemności czytelnika uparcie wymieniać nie będę, bo to bezsensowne, nie powodują żadnej indywidualnej zmiany w leczeniu i mogą ewentualnie być wyłącznie przydatne co do analizy przyczyn zaćmy. Tylko co to obchodzi pacjenta, który ponownie chce dobrze widzieć, a nie dalej ślepnąć.
    2. Niech szanowny pan się nie martwi o różne objawy przed podjęciem decyzji o przeszczepie. Każdy przyzwoity okulista i to nie chirurg operator, zadaje setki pytań co do objawów w wywiadzie z pacjentem, mimo, że czynnikiem przesądzającym jest badanie oka specjalistyczną aparaturą. Na dodatek objawy kłopotów w ciągu dnia opisałem, tylko niechlujne czytanie oponenta spowodowało, że tego nie widzi.
    3. Już kompletnie kretyńskim jest rozważanie przez pacjenta, czy woli soczewki sferyczne, czy asferyczne, proste, czy z precyzyjnym określeniem osi dla astygmatyzmu, czy proste, czy progresywne.
    Wywiad przedoperacyjny trwa prawie dwie godziny i dobry lekarz wszystkie te informacje uzyska i co trzeba wyciągnie nawet od 80 letniej staruszki z demencją.
    4. Skrajną głupotą komentatora jest fakt, że wyobraża sobie, że 99,9% pacjentów nie zgodzi się na decyzję doktora, któremu ufa, tylko będzie pytał i pytał.
    5. Znany mi jest taki typ ewentualnego pacjenta jak tutaj właśnie interesariusz. To przekleństwo i wrzód na dupie wszystkich po kolei lekarzy i dentystów. Przekonany jestem, że bierze się to z notorycznego braku zaufania do kogokolwiek, oraz o bardzo wysokim mniemaniu o sobie. Taki człowiek prędzej oślepnie niż zmieni soczewki, bo lekarz nie odpowie mu na jego wszystkie, w większości głupie pytania spowodowane kompulsywną potrzebą wymądrzania się. A z czego czerpie wiedzę, może z podręczników okulistyki, albo instrukcji urządzeń optycznych okulistyki? Nie z internetu, pewnie głównie z wikipedii. Choćsię do tego nie przyzna, bo sam siebie oszukuje "robiąc za mędrca".

    6. Oponent nie ma pojęcia, jak jakiś chłopczyna z zapadłej wsi, który ośrodek/klinika jest renomowany i dlaczego. Najlepszą rekomendacją są opinie pacjentów i obiektywne rankingi. I zapewniam, że takie są. Poza tym, wystarczy popytać w sklepach optycznych, aptekach, ludzi w poczekalniach i gdzie się tylko da. Dziwi mnie ktoś, kto jest długoletnim mieszkańcem miejscowości i nie wie, który specjalista jest dobry, a który patałach. I mimo, że jak napisałem, zabieg nie jest tani, to cały czas, w trakcie moich kolejnych wizyt klinika była pełna pacjentów, w większości osób starszych.
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:59:55
    Nie ryp, tylko łup w ten... itd.
  • @Janusz Kamiński 14:46:24
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg

    No tak, cały charakter z Pana wszedł jak szydło. Najlepiej widać cechy pańskiego charakteru w punkcie 6. , w którym odsyła mnie Pan do "posłuchania w kolejce, co jedna pani drugiej pani. Doprawdy, proszę nie być gołosłownym, tylko podać odsyłacze do owych "obiektywnych rankingów".

    Jestem ciekaw, czy we wszystkim Szanowny Pan polega na szeptanej opinii w poczekalniach, itd.

    ----------------------------
    Ma Pan rację w jednym, dla lekarzy rezultat operacji to bezsensowny problem, zwłaszcza dla chirurgów, bo pacjen żale zabiera do grobu. Mało jest takich, bardzo mało, którzy kierują się dobrem pacjenta.
    ----------------------------
    1. "jaki sens w stosunku do podjęcia decyzji o konieczności naprawy wzroku przez wymianę soczewki ma wiedza z jakim typem zaćmy mamy do czynienia"

    Zasadniczy. Podobnie jak do wyrwania zęba potrzebna jest wiedza, czy ząb wystarczy zaplombować, czy koniecznie trzeba wyrwać. Typ zaćmy wskazuje na to, jak szybko będzie postępować, oraz na to, jakie zmiany zajdą we wzroku pacjenta po operacji. Do podjęcia decyzji potrzebna jest jeszcze wiedza, w jakim stopniu zaćma degraduje wzrok, oraz jaka jakość wzroku jest pacjentowi potrzebna w życiu.

    Ale ja oczekiwałem, że opisze Pan zaćmę w innym celu. Aby czytelnik mógł ocenić pana przypadek - aha, widział tak i tak, po operacji widzi tak i tak, czyli operacja coś dała i decyzja była słuszna.
  • @Janusz Kamiński 14:46:24
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg

    2
    Setki pytań to może zadaje "Każdy przyzwoity okulista i to nie chirurg operator". Może tak jest w przypadku pana lekarza, i NIE operatora.

    W takim wrocławiu lekarz okulista przepisuje okulary, i co? pacjent nie najlepiej widzi? No to lampa szczelinowa - jest zaćma. No to skierowanie na operację, i pacjent z głowy.

    A w szpitalu badanie optometryczne trwa 5 do 10 minut, w którym stwierdzają czy wzrok jest gorszy od 0,7. (wytyczne do refundacji) Potem lekarz zadaje pytanie retoryczne "czy chce pan nosić okulary do dali, czy do bliży?", nie czekając na odpowiedź stwierdza, wie pan, zrobimy panu tak, by czytał pan w okularach. I już. Bzzzzzzzyk i jak pan widzi?

    To są owe setki pytań "w realu".

    Zarówno lekarza kierującego, jak i optometrę, jak i lekarza operatora, guzik obchodzą jakiekolwiek objawy, ba, nawet wady stwierdzone podczas badania oka. Nie obchodzi go, do jakiego stopnia do wady wzroku przyczyniają się męty, błona nasiatkówkowa, film łzowy, zniekształcenie rogówki. Lekarz ma to wszystko gdzieś. Jego tylko interesuje jeden fakt, jest zaćma, to operujemy, a fundusz płaci.
  • @Janusz Kamiński 14:46:24
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg

    3
    "kretyńskim jest rozważanie przez pacjenta, czy woli soczewki sferyczne, czy asferyczne, proste, czy z precyzyjnym określeniem osi dla astygmatyzmu, czy proste, czy progresywne."

    Za wszystkie, oprócz sferycznych, pacjent musi dodatkowo zapłacić, i za soczewki, i za wzrost kosztu wszczepienia. Rzeczywiście kretynizmem jest pytanie pacjenta, które woli, i czy uważa, że warto dopłacić. Nie mówiąc już o tym, że wraz z wzrostem kosztów operacji rośnie ryzyko, iż się nie uda całkiem poprawnie. O ryzyku pacjent ma nie wiedzieć, tylko wyskakiwać z kasy.
  • @Janusz Kamiński 14:46:24
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    4
    ciekaw jestem, na jakiej podstawie pacjenci ufają lekarzowi? Zwłaszcza, że z reguły nie wiedzą, kto ich będzie operował, a więc zaufanie trzeba mieć do wszystkich lekarzy.

    Oczywiście są pacjenci, którzy uważają że lekarze są odpowiedzialni za jakość ich życia. Można by powiedzieć, że ich ciała są własnością lekarzy.

    Prawa pacjenta jednak formułują zagadnienie odpowiedzialności i decyzji odmiennie.
  • @Janusz Kamiński 14:46:24
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Mogę się zgodzić, iż nie jestem typowym pacjentem, i chciałbym zawsze wiedzieć, co lekarz chce zrobić mojemu ciału, zanim się na to zgodzę.

    Z całą pewnością bierze się to z braku zaufania do innych ludzi, którzy na takie zaufanie w moim mniemaniu nie załużyli.

    Natomiast przytyk o moim mniemaniu o samym sobie jest nie na miejscu i poczytuję go jako świadomą obrazę.

    W życiu zdarzyło mi się zanegować diagnozę paru wybitnych neurochirurgów, i zaufać znachorom. I ważam, że dobrze na tym wyszedłem, że ja i znachorzy mieli rację. Wielu ludzi ma podobne doświadczenia.

    Coraz mniej ludzi ufa lekarzom. Sieć jest pełna doniesień, iż jest to słuszna postawa. O ile jeszcze medycyna ratunkowa jest konieczna, to w przypadku chorób przewlekłych lekarze notorzycznie oszukują i łudzą pacjentów.

    Stąd właśnie informacja szeptana, która robi na razie więcej szkody, niż pożytku. Trzeba by ją uporządkować, aby przynosiła pożytek.


    I właśnie w tym celu się strzępię.
  • @interesariusz z PL 16:21:20
    Czy dla pana mój opis przed i po operacji nie daje definitywnej odpowiedzi?
    Jak pan czyta, to proszę wyhamować swój tok myśli i skoncentrować się na percepcji i jej poświęcić całe pole uwagi, to nie będzie potrzeby dodatkowych pytań.
    Tak - przed operacją było źle i robiło się coraz gorzej, a proces przyspieszał (powody metaboliczne). I tak, zdefiniowano to jako zaćmę starczą nabytą, związaną z trybem życia (duża ekspozycja na UV i inne patogeny) i lekko metaboliczną. Była to zaćma korowa, poczatkowa. I co mi ta wiedza daje, oprócz satysfakcji, że wiem? I po co ona prostemu pacjentowi.
    Tak - po operacji, zaraz po i teraz po 2 latach jest tak dobrze, jak nigdy od urodzenia nie było.
    Czy decyzja była słuszna? A jest jakaś alternatywa?. Powiedziano zdecydowanie, że ciągu 5 lat mogę całkowicie stracić wzrok i czekanie nie ma sensu, bo mogą się pojawić zmiany degeneracyjne, gdy twardniejąca kora soczewki zacznie wpływać na otoczenie, głównie na torebkę.

    Pański charakter jest widoczny w każdym wpisie i ma pan ustaloną markę. Niestety.
  • @Janusz Kamiński 16:52:44
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Widzi Pan, ten opis mówi, że nasze zaćmy zupełnie nie przystają do siebie, i wszystkie wskazania, które Pana skłoniły do operacji już, nie mają do mnie zastosowania. Jak zgaduję, owa zaćma była objętościowa, a nie punktowa.

    Z drugiej strony, jeśli teraz jest lepiej, niż w dzieciństwie, to znaczy, iż miał Pan nie najlepsze soczewki już wtedy.

    Natomiast, jeśli chodzi o zmiany degeneracyjne, to przynajmniej jedna znana mi osoba doświadczyła ich po, a nie przed operacją. Pojawiły się 3 lata po operacji "zrobionej na czas". Nikt oczywiście nie powie, w jakim stopniu ingerencja chirurgiczna przyczyniła się do ich rozwoju.

    Być może jest Pan w tej szczęśliwej sytuacji, czego Panu życzę, iż jedynymi wadliwymi elementami oczu były właśnie soczewki.

    Ja niestety prawie wszystko mam wadliwe, sam zakres potrzebnej ingerencji nie jest pewny.
  • @interesariusz z PL 17:28:33
    Mnie znane są przypadki utraty oka po operacji zaćmy w szpitalu w Wejherowie. Inny przypadek to stan zapalny po niedbałym/niedostatecznym oczyszczeniu torebki z okruchów, konieczność leczenia i powtórna operacja.
    Dlatego podkreśliłem, jak ważne jest zebranie informacji o miejscu wykonywania zabiegu. I owszem, po diagnozie i uzgodnieniu terminów, doktor X poinformował mnie, że zabieg będzie wykonany przez doktora Y, autentycznej gwiazdy nie tylko w Polsce (Polacy z USA i znajomi Amerykanie decydują się tu na zabieg za głupie 12oo$).
    Czyli pełne światowe standardy. W klinice usuwają też laserowo wady wzroku, zajmują się przyklejaniem rogówki i pracują nad żółtą plamką.
    Z interesujących spraw jest usuwanie skutków wylewów do oka, powodujących widzenie sektorowe, czy nawet tunelowe.

    Jest jeden poważny problem, którego niestety okulistyka nadal nie ogarnia, to tak zwany "zespół suchego oka". Nie do końca znana jest przyczyna, a na dodatek często następuje dekompozycja składu chemicznego łez (często problemy z lipidami) i nie wiadomo dlaczego.
    Nawet paskudny pasożyt żyjący w cebulkach rzęs, nużeniec, nie jest dobrze rozpoznany i nie ma dobrego leczenia.
    A ile ludzi na to cierpi (również przez komputery) to widać po sprzedaży setek różnych kropli do oczu.
  • Istnieje już lekarstwo
    https://science.sciencemag.org/content/350/6261/674
    Już są kropelki na zaćmę.

    Naukowcy uważają, że zaćma powstaje przez sklejanie się białek gdy białka ochronne A-Crystallin (cryAA) i B-Crystallin (cryAB) przestają działać i soczewka mętnieje.

    Zespół pod kierownictwem Gestwicki znalazł środek, który rozpuszcza grudki i zapobiega mętnieniu soczewki. Badania jeszcze trwają.
  • @adevo 03:11:29
    Czyli - można zapobiegać (cytryniec i in.).
    A autor 2 moje komenty skasował, gdy o tym próbowałem pisać.

    Znaczy - reklamę firmie swojej robi. I pewnie"jak mu oko odpadnie" to się będzie dopiero chandryczył...
  • @adevo 03:11:29
    Kapitalna informacja.

    Przyznam, że spodziewałem się tego. Lecz jak wiadomo - rządzi biznes.
    W całym postępie medycyny leczenie i pomoc ludziom są dopiero na drugim miejscu. Na pierwszym jest zawsze pieniądz.

    Tu napisałeś o białkach soczewki. A bardzo dużo ludzi ma również takie coś ze wzrokiem, że widzi jakby miał "brudne" oko i jakiś pył, włosek "właził mu w kamerę". A są to również uszkodzone białka, tylko tym razem w ciele szklistym - galaretowatej substancji, która wypełnia nasze oczy. Niezbyt ładnie nazywa się to męty ciała szklistego. Są to uszkodzone niteczki kolagenu, który wraz z kwasem hialuronowym, trzyma do kupy całą tą wewnątrz-oczną galaretę, czyli ciało szkliste, przez które przechodzi obraz.

    A co do przewagi biznesu nad leczeniem. Czytałem też gdzieś poważny artykuł o opracowaniu płynu do płukania ust, który pozbawiłby w dużym stopniu dentystów pracy. Codzienne płukanie od maleńkości zlikwidowałoby próchnicę ostatecznie. Ale próćhnica, wszelkie te ubytki, plomby, to potężny fragment zarobków stomatologów. Więc płyn został gdzieś zamknięty w sejfie.

    Podobnie jest z depresją, która już się wybiła zdaje się na czwarte miejsce najpowszechniejszych chorób społecznych. Miliardy olbrzym farmaceutyczny Pfizer zarobił na Prozacu. Teraz już mamy wielką grypę leków prozacopodobnych, tak zwanych SSRI. Tylko głośno się nie mówi, że reaguje na nie tylko ok. 40% pacjentów.
    Tymczasem znany od dawna już jest związek chemiczny, nazwy którego nie podam, Kxxxx, bo wywołuje on stan euforyczny, więc poszukiwany jest w celach rekreacyjnych, jako narkotyk (swego czasu popularny w Warszawie), który dosłownie w jeden dzień potrafi wyleczyć nawet ciężką depresję i stany lękowe. Ale może być to zaordynowane wyłącznie w klinice, pod stałą obserwacją lekarza. Cóż z tego, że naukowcy o tym wiedzą nie od dzisiaj, gdy jego rozpowszechnienie pozbawiłoby koncerny miliardowych zysków.

    Tak więc nie zawsze odkrycie, wynalazek, nowa substancja, dają nam ratunek i pomoc, bo możni tego świata tylko by na tym tracili.

    Ale UWAGA! Dużo jest niesprawdzonych, nieaktywnych, a nawet trujących "wynalazków", które mają pomagać, lecz nieprzebadane, mogą zaszkodzić, a nawet zabić. Przypomnę, że jeszcze w latach 30-tych ub. wieku bardzo popularnym lekarstwem było Laudanum, czyli pięknie spreparowane opium.

    Ciekawe, czy po cytryńcu naszego kochanego Krzysztofa też ma się odjazd i nirwanę?
  • @Krzysztof J. Wojtas 03:32:11
    Ciężko z Tobą Szanowny Krzysztofie dyskutować, bo sam chętnie stosujesz sarkazm i ironię, ale nie znosisz, gdy inni to czynią wobec Ciebie.

    Ja Twojej fascynacji cytryńcem nie deprecjonuję i nie odrzucam potencjalnej wartości tej rośliny. Sam miałem w rodzinie fascynata zwykłej pokrzywy, którą stawiał ponad wszystko w świecie roślinnym. Cóż, niewiele mu to pomogło. Zmarł niedawno, on fanatyk sportów i ekstremalnie zdrowego żywienia, z bardzo posuniętą demencją.

    A pamiętamy szał i ekscytację jaką wywołała liana z Ameryki Południowej, czepota puszysta, rozpowszechniona jako Vilcacora. Cud natury i lek na wszystko. I autentycznie jest silnie bakteriobójcza, mocny antyoksydant, ale... to wszystko. Nie została nawet uznana za lek, tylko suplement diety (częsty składnik lepszych past do zębów i różnych herbatek).

    Czy jakiś instytut przebadał cytryńca i wyodrębnił substancje aktywne?

    Obecnie najlepiej przebadanym ziołem wchodzącym na rynek farmaceutyczny są bez wątpienia konopie indyjskie, czyli marihuana. Ileż to lat było trzeba, by z rekreacyjnego słabego narkotyku zrobić lek.
    Lek skuteczny, dla pacjentów 75+ powinien być przypisywany bezdyskusyjnie na receptę, ale jak każdy, z wieloma bardzo negatywnymi efektami pobocznymi. Młody człowiek, nadużywając trawkę, w efekcie długofalowym robi sobie w mózgu poważne spustoszenie, w tym najgorsze - uszkadzając ośrodek motywacji, oraz obniżając koncentrację.
    Lecz w wielu innych ciężkich schorzeniach autentycznie pomaga.

    Co wiemy o cytryńcu? Niewiele.

    Ps. Zlikwidowałem komentarze, bo walka z zaćmą, to bardzo poważna sprawa. I ludziom trzeba pomóc natychmiast, a nie łudzić nadzieją.
    Dywagować możemy sobie w dobrym gronie przy nalewce, a nie na forum publicznym.

    Serdeczności
  • @Janusz Kamiński 06:17:12
    Strasznie zostałem spostponowany. Wstyd wyłazi mi porami skóry.
    Jedynym lekarstwem jest nalewka na cytryńcu. Tyle, że ja używam dopiero po 15.00.
    Strasznie mi się dziś czas będzie dłużył.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:56:43
    PS. Skoro jest to "walka z zaćmą" - to jak wszystkie wojny - zawsze będzie przegrana.
    Tak jest z narkotykami, rakiem, czy LGBT.
    Wojny są ZAWSZE przegrane. Zwykle najbardziej przegranymi są zwycięzcy.
  • Autor .
    Bardzo wartościowy post. Pełna profesjonalna informacja o tym zabiegu.
    Ja także mam zoperowaną zaćmę na obu oczach. Operacje wykonane na koszt NFZ. Okres oczekiwania 1 rok . Wyniki tak jak i u Pana rewelacyjne. Mimo swych 70 lat ciągle pracuję na komputerze, niekiedy więcej niż 8 godzin dziennie /jestem projektantem/ i robię to bez okularów zarówno do bliży jak i dali. Wszystkim wahającym się czy warto poddać się tym zabiegom mówię: bezwzględnie tak . Natychmiast !
  • @ZBYSZEK49 10:51:47
    Serdecznie dziękuję za ten komentarz.

    ten portal jest pełen malkontentów i niedowiarków.
    Pański tekst udowadnia, że o dobre oczy trzeba walczyć tak micno, jak z głupotą.

    Serdeczności
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:45:15
    Walka jest od razy wojną?

    (24 minuty do cytryńca...)
  • @Janusz Kamiński 18:19:37
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    miło mi, że Pan się ze mną zagadza. Rozpoznanie operatora, jego doświadczenia i szczęśliwej ręki, jest kluczowe. Z tym, że zrobienie takiego rozpoznania nie jest łatwe, ponadto, nie końca daje prawidłową ocenę.

    Oczywiście, warto się dowiedzieć, o to akutrat najłatwiej, gdzie zdarzają się fuszerki. Ale fuszerka może zdarzyć się wszędzie, chociaż nie koniecznie każdemu operatorowi. W sumie, jedynym negatem, o jakim, już z trudem można się dowiedzieć, to to, że doktorowi X raz nie wyszło.

    Niestety, nie ma giełdy operatorów z ocenami, a bardzo by się przydała. Mojej znajomej pierwsze oko robił doświadczony operator, zrobił prawie dobrze (wyliczenie mocy nie było do końca prawidłowe), drugie oko robił ten sam operator, na papierze, w rzeczywistości uczeń pod jego nadzorem, i spieprzył.

    Co ma zrobić człowiek "na stole", gdy słyszy, że ktoś inny zabiera mu się do oka!? NO CO? A to jest autentyczny przypadek ze szpitala klinicznego we Wrocławiu ?

    Problem suchego oka, jako taki, to betka. Problemy ze składem filmu łzowego niekoniecznie wynikają z niedostatku wydzielin, tylko ich złej jakości, albo niedostatecznego zmieszania. W stosunku do zaćmy może być to problem, gdy sama zaćma nie upośledza na tyle wzroku, aby ją operować, natomiast "mętny" film łzowy, dokładając się do zaćmy, utrudnia normalne życie. Niestety, po operacji zaćmy, zostajemy "we łzach", bowiem operacja niewiele dała. NIEPrzeźroczystość filmu łzowego była poważniejsza od zaćmy.
  • @adevo 03:11:29
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    odsyłacz pokazał mi atrykuł z 2015 ?

    dwie strony medalu
    http://www.impactlab.net/2019/01/08/goodbye-surgery-scientists-just-made-eye-drops-that-dissolve-cataracts/
    https://www.nature.com/articles/s41598-019-44676-4
  • @Janusz Kamiński 05:42:59
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Na depresję za komuny doradzano witaminę M.

    Wtedy była nieszkodliwa ;-)
  • @ZBYSZEK49 10:51:47
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Do bliży, i do dali, bez okularów, to chyba jakieś wieloogniskowe, albo akomodacyjne soczewki.

    Wieloogniskowe dają mniejszy kontrast obrazu. Akomodacyjne, nie wiem.

    Ja na razie bez operacji pracuję na komputrze, a raczej się bawię, bo przecież ta dyskusja to zabawa.

    Ja się wacham. Nie zalecam tego innym. Coś zyskam, zapewne, pod warunkiem, że operacja się uda, stracę to, że gołym okiem nie zobaczę, co trzymam w ręce.

    No i pozostaje sprawa komplikacji. Tych odległych. Jak w znanym mi przypadku.
  • @Janusz Kamiński 14:33:26
    https://m.neon24.pl/868059386378a92fcc04baf2017b3090,14,0.jpg
    Jest chyba oczywiste, że ci, którzy stracili wzrok, w tej dyskusji nie uczestniczą.

    Tak więc atmosfera samoistnie się oczyszcza. Tylko ja znam kilku takich, co są albo niezadowoleni z rezultatów operacji, albo wręcz zostali poszkodowani.
  • @interesariusz z PL 16:09:38
    Tak, pokazałem tylko trop, którym widzę że poszedłeś. Przyda się wszystkim :)
  • @interesariusz z PL 16:09:38
    To aktualny stan nauki. W tym wypadku uważam dyskusję za uczciwą, gdyż nie ma dużego konfliktu interesów. Przemysł farmauceutyczny chce zarobić i mało kto uważa, że wybrana droga może być gorsza od operacji.
    Dlatego oceniam, że się uczciwie starają. Pomysł jest dobry i jak to zwykle bywa potrzeba trochę czasu. Dlatego 4 lata to jeszcze za mało by ocenić, czy wybrana droga całkowicie nie funkcjonuje.
  • @interesariusz z PL 16:12:09
    Kwas foliowy jest niezbędny dla nas. Lecz raczej w neurologii. Chociaż, kto to wie?
  • @Janusz Kamiński 05:10:48
    Przypominam, zwłaszcza w ciąży!
  • nie wiem co tam Wojtas napisał, że został jego komentarz usunięty
    Wiem natomiast, że jeśli ludzie nie potrafią niektórych spraw pojąć swymi zmysłami, to uważają, że są to bzdury i brednie, bo tylko profesorskie dokonania się liczą, choćby były banialukami.
    Polecam autorowi historię życia i dokonania Bruno Groeninga (urodzony w Gdańsku) - tysiące uleczonych osób, oraz Aloisa Iramaiera, sądownie uznanego jasnowidza. Oczywiście racjonaliści, wyśmieją te historie, no ale ich wyobraźnia zbyt daleko nie sięga.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031