Gorące tematy: Po wyborach Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
59 postów 1427 komentarzy

ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ

Janusz Kamiński - Rozważania o kondycji człowieka w kwantowym świecie plus gwałtowne reakcje na głupotę. Lecz postaram się być delikatny dla wszystkich.

MEDYCYNA Bez rewolucji tylko dalsze gnicie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Aby pójść do przodu, należy wrócić do początku.

 

 
 
Chorujesz? Nie? Lecz raczej nie ma szans, że nigdy nie chorowałeś.
Więc dlatego każdy z nas zetknął się ze służbą zdrowia, lub choćby tylko z lekarzem.
 
Jeśli jeszcze w czasach, kiedy byliśmy za Żelazną Kurtyną jakoś ta cała medycyna w kraju się kręciła, to po upadku Muru Berlińskiego wszystko się rozsypało.
Weszliśmy w krwiobieg reguł i praw światowego środowiska medycznego. Podkreślę – zdegenerowanego środowiska.
Tu już nie jest na pierwszym miejscu człowiek i jego zdrowie, czy dobrostan. Tu, praktycznie na pierwszym miejscu są pieniądze.
 
Służba Zdrowia w tym modelu ma przede wszystkim zarabiać i przynosić dochód. Służba Zdrowia to po prostu kolejny biznes.
Co już w życiu człowieka pozostało, co nie jest biznesem?
Dziś nawet oddychanie, pod oszukańczym hasłem "czyste powietrze", co zrealizowano poprzez opodatkowanie CO2, jest kolejnym źródłem biznesu.
Przemysł farmaceutyczny i jego wielkie korporacje, już od dawna są drugim najbardziej dochodowym interesem, tuż po przemyśle zbrojeniowym.
A jedno i drugie w dużej mierze oparte jest na wielkim oszustwie.
Ironią jest, że na szczycie światowego biznesu stoi zabijanie ludzi z jednej strony, a z drugiej ratowanie im życia.
 
Praktycznie ze służbą zdrowia i tymi pseudo naukowymi i dobroczynnymi instytucjami, z ONZetowską WHO na czele, jest taki problem, że nigdzie to prawidłowo nie działa. Czy to USA, czy Wielka Brytania, Norwegia i Francja. W Polsce sytuacja jest wprost tragiczna i omówię to dalej.
Obywatele są bardzo niezadowoleni z opieki zdrowotnej. Zadowoleni chyba tylko są ci, co z leczenia ludzi uczynili sobie dochodowy biznes. Oczywiście bez zwracania uwagi na moralność i etykę, ba... na zwykłą przyzwoitość. A już w najmniejszym stopniu na dobro chorego.
 
Czy coś da się zrobić, by poprawić w stopniu znaczącym ten ważny element ludzkiego życia?
Niestety, jeżeli pozostanie się przy obecnym modelu służby zdrowia z Ministerstwem Zdrowia na czele, to nie wyciągnie się sektora zdrowotnego państwa z notorycznej zapaści.
Nie wiadomo ile pieniędzy będzie się w to pompować, to zostaną one zmarnotrawione. Pozostałe drobne kroczki i różne łataniny też nie przyniosą dobroczynnego efektu.
 
Służba Zdrowia i opieka nad zdrowiem obywateli, co przecież gwarantuje Konstytucja, wymaga potężnej rewolucji. Zlikwidowania obecnego systemu i rozpoczęcie zupełnie nowego rozwiązania.
 
Ironią mojej idei jest fakt, że nie trzeba wymyślać nic nowego.
Trzeba tylko powrócić do samych początków naukowej medycyny -do Eskulapa i Hipokratesa. Czyli cofnąć się niemalże dwa i pół tysiąca lat wstecz, lecz nie odrzucając nic z wiedzy, którą przez te tysiąclecia posiedliśmy.
 
I trzeba zacząć od samego początku...


Edukacja medyczna
 
 

 
Przyszłych lekarzy, farmaceutów i stomatologów; a ostatnio również pielęgniarki, kształcą Akademie Medyczne i coraz częściej wydziały medyczne dużych uniwersytetów.
 
Przykro to przytoczyć tutaj, lecz polskie szkolnictwo wyższe leży na obu łopatkach i w światowych rankingach lokuje się zaledwie w czwartej setce. I pewnie byłoby oceniane jeszcze niżej, gdyby nie ratowały sytuacji uczelnie techniczne.
Jeżeli więc polskie szkolnictwo wyższe jest bardzo słabe, z wielu przyczyn, których nie będę tu omawiać, to czego można się spodziewać po akademiach medycznych.
 
A najtragiczniejsze jest to, że powoli wymierają medycy zdolni przekazywać należytą wiedzę, profesorowie, doktorzy i lekarze praktycy, a ich następcy nie potrafią już nieść pochodnię nauki na dostatecznie wysokim poziomie.
 
Lecz zacznijmy od początku, jak ja widzę studia na wydziałach lekarskich.
 
 
Kandydat na studenta medycyny, już w liceum musi być dokładnie poinformowany jakie warunki musi spełniać by zostać lekarzem.
Musi wiedzieć, że:
 
  • zostanie poddany szeregowi testów osobowości,które określą osobiste predyspozycje do stania się osobą zaufania publicznego, od której postępowania, wiedzy i decyzji będzie zależeć śmierć, albo życie człowieka. Przede wszystkim należy wyeliminować osoby o rysach psychopatycznych, pozbawionych empatii i współczucia; osoby niezdolne do podejmowania szybkich decyzji; młodych ludzi z defektami manualnym, co obniża zdolność dokonywania zabiegów; oraz tych z oczywistym niedoborem intelektualnym, czy nawet chęcią zostania lekarzem, bo mamusia sobie tak wymarzyła. Najważniejszym wstępnym założeniem jest warunek podstawowy, iż oto mamy do czynienia z osobą dojrzałą i w pełni świadomą swoich decyzji, a nie z osobą infantylną i nie samodzielną.
  • Kandydat musi podpisać umowę z państwem, że warunkiem podjęcia sześcioletnich studiów jest prawne zobowiązanie pracy w polskiej służbie zdrowia przez minimum 10 lat, oraz ustawiczne samokształcenie. Złamanie tej umowy, poprzez jakiekolwiek działanie, jak emigracja, odejście od zawodu bez istotnych życiowych przyczyn, czynności przestępcze i inne będące w sprzeczności z etyką zawodu i złożoną przysięgą, będzie skutkowało koniecznością spłaty kosztów studiów. To niestety do tej pory nie zostało oszacowane i z grubsza się to określa (wicepremier Gowin) na kwotę 500 tyś do jednego miliona.To powinno  się zgadzać, bo na zachodzie, poza prestiżowymi uczelniami i licząc tylko podstawowe koszty nauczania, szacuje się średnio na wysokości 250 000 dolarów.
  • Oprócz klasycznej pomocy stypendialnej, student może ubiegać się o poważną, długoterminową pożyczkę na naukę i zagospodarowanie, która po okresie umowy i spełnieniu wszystkich warunków, mogłaby być przez państwo umarzana.
 
*****
 
W systemie stacjonarnych studiów na wydziale lekarskim w sposób kategoryczny musi być zmieniony program nauczania.
 
Głównym i najtwardszym rdzeniem ewentualnej rewolucji służby zdrowia jest wykształcenie przez sześć lat studiów wszechstronnego internisty, czy może lekarza ogólnego-pierwszego kontaktu, nazwa tu jest mniej istotna, w każdym bądź razie świetnego diagnostyka, takiego jak kiedyś, który bez tysiąca dodatkowych badań i testów, czy nowoczesnej aparatury diagnostycznej, będzie w stanie z wysokim prawdopodobieństwem określić rodzaj choroby, jej poziom, a następnie opracować zindywidualizowaną terapię, tylko częściowo odnosząc się do standardowych procedur i metodyki. Młody lekarz powinien jak najwcześniej wyrobić w sobie intuicję, bazującą również na statystykach zachorowań, stylu i poziomu życia pacjenta, a przede wszystkim na precyzyjnym wywiadzie z chorym.
Niedopuszczalne jest takie podejście wielu dochodowych klinik prywatnych, że lekarz przyjmujący pacjenta ma tylko 15 minut ustanowione przez dyrekcję, na obsługę pacjenta.
 
Przeglądając programy nauczania stacjonarnych wydziałów lekarskich na dwóch wiodących uniwersytetach – warszawskim i jagiellońskim, zmuszeni jesteśmy poczuć duży dyskomfort, bo etyka lekarska, historia medycyny to tylko kilkadziesiąt godzin na pierwszym roku studiów! Filozofii medycyny prawie kompletnie się nie naucza,a to, co niezmiernie ważne w leczeniu - kontakt osobisty z pacjentem i komunikacja, czyli elementy psychologii społecznej, są też potraktowane po macoszemu.
Nie dziwię się zatem, że przyszli lekarze mają fatalne podejście do pacjentów.
 
Reasumując: na co powinniśmy się zdecydować w nauczaniu przyszłych lekarzy?
Uważam, że studia medyczne powinny dawać wszechstronnie wykształconego kandydata na pełnowartościowego lekarza,lekarza uniwersalnego, który po odbyciu wymaganego stażu pod kuratelą doświadczonych i godnych najwyższego szacunku mistrzów sztuki lekarskiej, będzie mógł podjąć ostateczną decyzję zawodową; - czy chce zostać lekarzem ogólnym, alias lekarzem pierwszego kontaktu, alias lekarzem rodzinnym – czyli najważniejszym i najbardziej potrzebnym medykiem, niosącym pomoc i zdrowie rzeszy pacjentów, czy raczej woli się specjalizować w wąskiej dziedzinie medycyny i swą służbę,niemalże naukową poświęcić skomplikowanym przypadkom chorobowym,lecz wyłącznie z zakresu swojej specjalizacji. Będąc ginekologiem pomoże tysiącom kobiet, ale już nic nie poradzi w depresji i nawet jak zwyczajowo będzie nosił stetoskop na szyi, to raczej nie usłyszy szmerów serca, nie rozpozna choroby zastawek i także nie poradzi sobie ze złamaną nogą.
 
Tymczasem obecny system szkolenia praktycznie już na szóstym, ostatnim roku studiów zachęca, a właściwie wprost wpycha młodych absolwentów w szpony medycznej specjalizacji.
Rezultat jest opłakany, bo nakładają sie na to jeszcze powody i cele merkantylne i mamy wielu specjalistów w jednej dziedzinie, a winnej kolosalne braki. Klasycznym przykładem jest notoryczny brak anestezjologów, bo w naszym systemie ileż trzeba mieć w sobie pokory i niewielkie ambicje, by zawsze przy stole operacyjnym, czy nawet prostym zabiegu kolonoskopii być tym dalszym, podporządkowanym zawsze głównemu operatorowi. Anestezjolog również sobie praktyki prywatnej nie otworzy...
 
Jeszcze raz to powiem z pełnym przekonaniem – trzeba zmienić priorytety wykształcenia lekarzy. Więcej uniwersalnych doktorów, a specjalistów tylko tyle, ile będzie wymagał nowy system służby zdrowia, oraz sektor naukowy i kliniczny medycyny.
 
 
Nowa organizacja służby zdrowia
 
 
Jakie są bolączki dzisiejszej polskiej służby zdrowia?
Słyszymy to od pacjentów niemalże codziennie:
  • długie, wielogodzinne wystawanie przed każdym gabinetem lekarskim;
  • nawet paru letnie wyczekiwanie na wizytę u specjalisty, lub nawet na badanie diagnostyczne, czy zalecany zabieg medyczny;
  • brak leków w aptekach, a niektóre są tak drogie, że emeryci rezygnują z zakupu, czyli praktycznie z leczenia;
  • fatalna organizacja i obsługa w szpitalach. SOR, czyli Szpitalny Oddział Ratunkowy, to jakieś wielkie nieporozumienie. Dantejskie sceny to  codzienny obraz. Ludzie segregowani pobieżnie, bez wstępnych badań, zmuszani są do oczekiwania na kontakt z lekarzem nawet do dziesięciu godzin. Pacjenci cierpią, pacjenci mdleją i wszędzie słychać jęki i krzyki bólu. Dodatkowym efektem jest to, że zazwyczaj najmłodsi lekarze, rezydenci zazwyczaj obsługujący SORy, już po tygodniu takiego pandemonium w miejscu pracy, obojętnieją i robią się niewrażliwi na ludzkie cierpienie. A szpitale mają jeszcze OIOMy – Oddziały Intensywnej Opieki Medycznej, które w zamierzeniu mają obsługiwać przypadki krytyczne. No dobrze, tylko jak tam trafić? Czy tylko z karetki pogotowia ratunkowego? Cały absurd organizacyjny przeżyłem osobiście, gdy syn rozbił się na rowerze i wyrżnął głową w krawężnik. Każdy w miarę myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że tu skutki mogą być dramatyczne. Natychmiast zawiozłem syna na stację Pogotowia Ratunkowego. Tam stwierdzili, że nie posiadają odpowiednich urządzeń diagnostycznych i należy udać się do szpitala. A tam oczywiście trafił na SOR, otrzymał od młodego człowieka żółtą opaskę, co skutkowało, że trafił na badania po ośmiu godzinach. Prawdopodobny wylew, czy krwiak mózgu, w tym czasie oczekiwania mógł po prosu zabić. Na szczęście był tylko pęknięty łuk brwiowy, zdemolowany nos i zorana twarz. Czaszka i móżg nietknięte. Lecz kilkanaście godzin bezsilnego korzystania ze służby zdrowia z wielkimi obawami i niepewnością, samo w sobie mogło wywołać traumę.
  • Pacjenci między sobą, czy to w kręgu znajomych, czy to czekając w kolejce do lekarza, wymieniają się nazwiskami lekarzy godnych zaufania, którzy rzeczywiście pomogą,wysłuchają spokojnie i zrozumieją nasze kłopoty. Co to oznacza? Otóż to, że ludzie nie ufają instytucjonalnej służbie zdrowia, tylko poszukują pomocy u konkretnych doktorów. Z moich pobieżnych analiz wynika, że na 10 lekarzy praktyków, tylko dwóch cieszy się w pełni zaufaniem pacjentów i są oni uważani za fachowców, którzy autentycznie pomogą i dadzą duże szanse wyleczenia. Uważam, że to nieco mało. Widzi to chyba każdy, jak pod jednym gabinetem gromadzą się tłumy, a inne nie mają żadnego pacjenta. Czy to nie jest duża rozrzutność ze strony systemu – wykształcić człowieka za grube pieniądze w newralgicznym zawodzie, który wbrew założeniom nie cieszy się publicznym zaufaniem. I system jest taki, że nic tu nie można zrobić, dopóki zły lekarz nie dokona kardynalnego błędu.
  • Pacjenci i ich rodziny skarżą się, że są wielkie trudności w zdobyciu niezbędnych leków. Państwo stworzyło patologiczny system pod wpływem przestępczego lobby, gdzie leki przeznaczone na polski rynek, dla polskich chorych, znacznie bardziej opłaca się wywozić za granicę. Ponadto wprowadzono chaos w systemie aptecznym, nie mogąc się zdecydować, czy pozostać przy tradycyjnym modelu małych prywatnych aptek, czy oddać cały detaliczny rynek leków wielkim międzynarodowym korporacjom. Rezultat jest taki, że nie zdecydowano się na ostateczne rozwiązanie i mamy chaos i patologie. Tak zwane sieci aptek, dziś praktycznie reprezentujące drapieżny obcy kapitał, stosują dumping, łamią wszystkie ustawowe i prawne ograniczenia, czego powolnym, aczkolwiek zamierzonym efektem jest likwidacja polskich, rodzinnych aptek, nie będących w stanie konkurować z korporacjami. Po objęciu rządów przez nową władzę,która obiecała naprawiać co się da, już cztery lata Ministerstwo Zdrowia nie jest w stanie cokolwiek zdziałać. Tylko łata dziury, gasi nagły pożar tu i tam, dosypuje pieniędzy z budżetu, które natychmiast znikają w istniejącym chaosie. W konsekwencji tylko utrwala, a nawet powiększa istniejący bałagan, bo nikt nie ma zamiaru zmierzyć się z problemem systemowo.
 
*****
 
Czy szpitale zawsze były takimi wieżami Babel, z całym chaosem, niezrozumieniem, splątaniem języków i bezdusznością? Oczywiście, że nie.
Po transformacji w pewnym niewielkim stopniu problem istniał, ale wybuchł pełnym ogniem, gdy lewaccy liberałowie w pewnym momencie odkryli, że na prywatyzacji służby zdrowia można robić wspaniały biznes. I w dużej mierze na pierwszym etapie niczego nie kupowano, czy sprzedawano. Po prostu się uwłaszczano na majątku narodowym. Z dnia na dzień kierownik nowoczesnego ośrodka zdrowia stawał się jego właścicielem. Tak samo pani farmaceutka, kierowniczka państwowej apteki Cefarmu. Szpitale przejmowały często pazerne i skorumpowane gminy, wprowadzając swe oszczędnościowe porządki, zadłużając ponad miarę, obniżając standardy, tak, by po rozwaleniu wszystkiego, sprzedać należący pierwotnie do majątku narodowego szpital, chciwemu i nastawionemu wyłacznie na zysk biznesmenowi.
Tak rozpoczęła się degrengolada polskiej służby zdrowia. Warto tu  przypomnieć wg. Słownika języka polskiego, czym degrengolada jest.
To min. -
» Obniżenie się poziomu moralnego.
» Bagno.
» Nieład moralny.
» Destrukcja.
» Zupełna utrata wartości moralnych, obyczajów, etyki.
» Znieprawienie.
» Zupełny rozkład wartości moralnych w jakimś środowisku.
 
Czyli chyba wszystko się zgadza?
 
 
Rewolucja
 
 
Pytanie wstępne jest bardzo ważne. Zakładając z dużym prawdopodobieństwem, że "dobra zmiana" wygra październikowe wybory i nadal będzie rządzić z dużą swobodą decyzyjną,
 
powinniśmy natychmiast się dowiedzieć, czy będzie miała ochotę i wolę autentycznie naprawić, czyli zrewolucjonizować, bo innego wyjścia nie ma, służbę zdrowia i opiekę zdrowotną obywateli.
 
Minione cztery lata pierwszej kadencji budzą spore wątpliwości w tym temacie. Czasami to wygląda jak miotanie się od ściany do ściany: reagowanie, a nie własna inicjatywa, jak to miało miejsce z osobami niepełnosprawnymi i rezydentami. Albo z kolei pokazówki, jak niedawna wyprawa do Huston, USA, w celu nawiązania kontaktów w kwestii leczenia nowotworów.
Obiecano zmniejszenie kolejek do lekarzy – nie wyszło.
Wielokrotnie zapewniano o likwidacji mafii lekowej, pozbawiających Polaków nawet leków ratujących życie – nie wyszło. Proceder działa w najlepsze, a nawet się pogłębia.
Obiecano rozwiązanie najgorszych nieszczęść i jakże powszechnych w geriatrii – szybkich operacji zaćmy, oraz operacji biodra. Poważnych rezultatów nie widać.
Łatanina trwa w najlepsze i nasze pieniądze wypływają wartkim strumieniem.
Zmian nie odczuwamy.
 
Proponuję się poważnie zastanowić nad takim programem naprawy:
 
  • Należy przywrócić najważniejszą rolę lekarzom pierwszego kontaktu, nazwijmy ich opiekunami zdrowia Polaków, wszechstronnie wykształconych, o najwyższych walorach etycznych i z dużą swobodą korzystających z najnowocześniejszych narzędzi i technologii. Ideałem byłoby, gdyby zajmowali się oni stałą grupą pacjentów, wspólnotą rodzin, gdzie prowadzili by ludzi od narodzin, aż do późnej śmierci. To nic nowego. Tak już było w wielu prywatnych praktykach, gdzie miejscowy doktor był przyjacielem rodziny i wiedział wszystko o kondycji zdrowotnej swoich podopiecznych.Jest możliwe takie dostrojenie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, że część płaconych przez obywateli składek trafiałaby prosto w ręce takiego lekarza – opiekuna. Jak to już teraz jest, każdy pacjent miałby wolną wolę i mógłby wypowiedzieć usługę i wybrać innego lekarza. Również poważnym krokiem nad którym obowiązkowo należy się pochylić, to przywrócenie rangi wizyt domowych. To nie tylko komfort psychiczny chorego, który pozostaje w znanym sobie otoczeniu, ale również odciążenie szpitali, gdzie często pacjenci niepotrzebnie zajmują łóżka, tylko po to, żeby mieć ich pod ręką, zapominając, że każda doba pacjenta w szpitalu, to ok. 450 zł kosztów (bez zabiegów, badań i leków -sama czysta "doba hotelowa"). Należy również zwrócić uwagę na postęp technologiczny i możliwość innowacyjnego wykorzystania powszechnych dzisiaj urządzeń. Tu ukłon w stronę premiera Morawieckiego, który jest entuzjastą nowych technik i innowacyjności, chociaż jego hasło "elektromobilności", skończyło się na nieco mniej ważnym komponencie "elektrobateryjności", co długo mu będzie wypominane. Otóż nie ma już chyba rodziny, nawet u pary emerytów, czy nawet samotnego staruszka, gdzie nie byłoby w domu co najmniej smartfonu, albo nawet laptopu połączonego z internetem. Lekarz – opiekun może dostarczyć niezbędne elektrody, potem nauczyć umieszczać je na ciele i podłączyć do smartfonu. A jak już pomiary znajdą się w internecie, jak to się fachowo mówi "on-line i w real time", to prowadzący lekarz ma całodobową możliwość monitorowania parametrów stanu zdrowia chorego. Już w 1972 roku broniłem na Politechnice pracy dyplomowej, gdzie celem głównym było przesyłanie sygnałów EKG akcji serca przez klasyczny telefon. To, co było przy ówczesnym poziomie technologicznym niemalże nierozwiązywalnym problemem, dzisiaj, w erze cyfryzacji jest dziecinną zabawką. Lekarze i niektóre apteki rozdają dzisiaj za darmo aparaty do pomiaru poziomu cukru we krwi, co jest świetnym krokiem do przodu w walce z cywilizacyjną cukrzycą. Wielu chorych uzależnionych od precyzyjnego dawkowania insuliny, musi dokonywać pomiarów nawet 20 razy dziennie. Wyniki zapisuje w kajeciku, który raz na jakiś czas prezentują swojemu lekarzowi prowadzącemu. Lecz każdy taki aparacik, niezależnie którego producenta, ma już integralne gniazdo USB i przy pomocy prostej aplikacji może się komunikować z internetem. Tutaj więc też lekarz w każdym momencie "widzi" co z pacjentem się dzieje. Koniecznym do zwrócenia uwagi jest również, jak to anglosasi nazywają "panic button". Uważam z pełnym przekonaniem, ze każdy samotny chory, każda samotna osoba starsza, obowiązkowo ten ratujący życie przycisk powinna posiadać. Znane mi są tragiczne wypadki śmiertelne, tylko z powodu braku udzielenia pomocy na czas. Złamanie nogi w wannie spowodowało, że starsza, otyła osoba nie była w stanie się wydostać, a jako, że był to dom jednorodzinny, wzywania pomocy nikt nie słyszał. Zmarła po paru dniach cierpień. Staruszka cierpiąca na chorobę Parkinsona, przewróciła się na kuchnię gazową, gdzie gotował się posiłek i poparzyła sobie twarz i ręce. Powinna być natychmiastowa pomoc, lecz niestety, nie było jak jej wezwać. Też to skończyło się zgonem. Można także w tym sektorze naprawy lecznictwa pomyśleć poważnie o pójściu krok dalej i umożliwianiu zawierania bezpośrednich umów z lekarzem, gdzie tutaj najsłuszniejszym określeniem jest lekarz rodzinny, w którym ludzie będą zwolnieni z podatku zdrowotnego w ZUSie i będą płacić stałą miesięczną opłatę za każdego członka rodziny, a on w zamian będzie im zapewniał 24 godziny i 7 dni w tygodniu niesienia pomocy w każdej chorobie, Tutaj także powraca bardzo ważny medycznie czynnik, jakim jest wizyta domowa.
  • Bezwzględnie należy przywrócić wiodącą rolę Ośrodkom Zdrowia, lub inaczej nazywając Przychodniom Medycznym. Mieliśmy taki system poważnie rozbudowany jeszcze na początku lat 90-tych i to tam każdy odczuwający dolegliwości kierował swoje kroki po pomoc. Niestety, w szale prywatyzacji Balcerowicza dosłownie rozdano te ośrodki, często osobom niekompetentnym, nieetycznym, osobom pazernym nastawiającym się wyłącznie na zysk, który im nagle z nieba spadł. Toteż przychodnie uległy degradacji, albo zostały przejęte przez korporacyjne sieci klinik. A tam już za wszystko trzeba płacić, lub jeżeli mają oni podpisaną umowę z NFZ, trzeba czekać na wizytę lub zabieg miesiącami (klinika w pobliskiej Rumii – tomografia komputerowa, czy podstawowy rezonans to 500 zł w ciągu tygodnia, a to samo finansowane przez NFZ, oczekiwanie 3 – 4 miesiące.) Ośrodki Zdrowia powinny posiadać przewagę lekarzy internistów, plus podstawowe gabinety specjalistyczne. Mają one bowiem służyć w jak największym stopniu okolicznym mieszkańcom tak, by większość opieki zdrowotnej kończyła się zadowalająco właśnie tutaj. W pełni popierane powinny również być przychodnie specjalistyczne i specjaliści powinni się zastanowić nad formą partycypacji lekarzy specjalistów w takim ośrodku.
  • Musi być w pełni przywrócona główna funkcja szpitali. Tu leczeni i lokowani są pacjenci, którzy muszą poddać się bardziej skomplikowanym zabiegom medycznym, muszą przebywać pod całodobową obserwacją i muszą korzystać z wysokospecjalistycznych narzędzi diagnostycznych, jak też aparatów zapewniających prawidłowe funkcje życiowe. Należy rozumieć, ze w szpitalu cała filozofia leczenia jest inna niż w podstawowej opiece zdrowotnej. Znacznie bardziej skomplikowana i o wiele droższa. Dlatego też już na wstępie należy określić, według jakich zasad przyjmowani są pacjenci do szpitali. Jeżeli przyjmiemy, że nie spełniające dzisiaj swojej roli stacje Pogotowia Ratunkowego, w zakresie pierwszej pomocy i leczenia, ulegną likiwdacji, to zrozumiałe jest, że tą funkcje przejmują znacznie lepiej wyposażone SORy – Szpitalne Oddziały Ratunkowe. To tu będą kierowane wszystkie ofiary wypadków. Nie tylko przywiezieni karetkami, lecz równiez ci, co dotarli sami i są w stanie zagrożenia życia. Tu także winien znajdować się gabinet zabiegowy obsługujący złamania, zwichnięcia, krwawiące rany, oparzenia itp. Nie będą tu natomiast zaordynowani ludzie cierpiący wskutek chorób, mogących poczekać i być leczonych w przychodnach zdrowia. Oczywiście poza ofiarami wypadków, głównymi klientami szpitali bedą ludzie, w stosunku do których ich opiekun - lekarz prowadzący zdecydował, ze tylko skierowanie do szpitala gwaranuje konieczną pomoc. Właśnie w taki sposób przywróci się szpitalom prestiż i porządek, oraz tak pożądany w krytycznych momentach spokój.
  • Wyższym jeszcze od szpitali elementem leczenia będą szpitale kliniczne i ośrodki uniwersyteckie. Jednostki te, o bardzo silnej autonomii,  będą mogły przeprowadzać zabiegi i kuracje eksperymentalne oraz zajmować się najcięższymi, oraz bardzo rzadkimi jednostkami chorobowymi.
 
 
Jest jeszcze wiele innych aspektów służby medycznej, które należy szybko uporządkować, jak wspomniana polityka lekowa państwa, funkcja lekarza sądowego, czy koronera, prosektoria,sekcje zwłok i pobieranie organów itd.
Lecz są to sprawy do uregulowania na później. Gdy wreszcie zadowolenie społeczeństwa z opieki zdrowotnej osiągnie przyzwoity poziom.
 
 
.
 
 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Założenie, że
    "
    Obywatele są bardzo niezadowoleni z opieki zdrowotnej. "
    jest bez sensu.

    Wszyscy jesteśmy zadowoleni z opieki zdrowotnej póty, póki z niej nie korzystamy.

    A jak ktoś korzysta - zawsze będzie niezadowolony. Przede wszystkim dlatego, że musi korzystać.

    Wystarczy służbę zdrowia tak zorganizować, że wszyscy będą młodzi, zdrowi, bogaci i piękni.
    Czy to takie trudne jest?
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:45:56
    No fajnie...

    Wiem, że łatwiej sobie jaja robić, niż nad czymś się zastanowić.

    jak się nie chce, to się nie chce.

    Pozdrawiam

    Ps. No jak tam? Wiesz już, co to jest świadomość? Ostrzegam - consiousness a nie awarness.
  • Witam serdecznie
    Bardzo dobry artykuł. Przeczytałem oczywiście w całości, choć jest długi, ale i długa będzie rewolucja w ochronie zdrowia. Temat mi jest bardzo bliski.

    Też ciekawe konstatacje, czyli wnioski oraz propozycje zmian wraz z diagnozą.

    Zgadzam się w całej rozciągłości z diagnozą naszego systemu, w tym nauczania lekarzy na akademiach medycznych czy ba uniwersyteckich katedrach ochrony zdrowia.

    Taki artykuł może być przyczynkiem do szerszej dyskusji. Pan dogłębnie przeanalizował problem.

    Oczywiście system kształcenia lekarzy jest chory i niestety jest to wina nieprofesjonalnych wykładowców. Studenci się do tego przystosowują i później tak podchodzą do pacjentów jak podchodzą.

    Co do filozofii i psychologii społecznej to jest to niezbędne w nauczaniu. Stąd mi trudno zrozumieć, że są one traktowane po macoszemu.

    Ale jest też tak na innych kierunkach. Niech Pan sobie wyobrazi, że dziś na ekonomii też nie ma psychologii konsumenta i historii gospodarczej nie mówiąc już o filozofii, która ja onegdaj miałem na tym kierunku.

    Na pewno należy zlikwidować NFZ. Nie wiem, ale można by powrócić do Kas Chorych. Ja za czasów tych Kas pracowałem w placówce ochrony zdrowia i byłem odpowiedzialny między innymi za kontaktowanie usług z Kasami. System się sprawdzał.

    Koniecznym jest też wreszcie ustanowienie koszyka świadczeń refundowanych, o którym się mówi już od kilkunastu lat.

    Odniosę się jeszcze szczegółowo do Pana propozycji, ale teraz niestety nie mam zbyt wiele czasu a jest potrzeba przeczytania jeszcze raz.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @krzysztofjaw 14:00:17
    Witam

    Ta filozofia jest dla tego, że moralność i etyka jest częścią filozofii.
    A mamy w narodzie potężne zaniedbania kulturowe. I trzeba nachalnie wprost uczyć, co to jest współczucie, okazywanie zrozumienia i szacunku, ciepłe słowo, umiejętność słuchania itd.
    Popatrz tylko, jak ci różni politycy ze sobą rozmawiają ! To tania jatka, albo hala targowa. Musimy wymuszać postawy na wysokim poziomie.

    Masz rację, to jest w pewnym sensie wstęp do dyskusji i mam nadzieję, że koledzy jeszcze znajdą parę dobrych pomysłów.

    Pieniędzy i NFZ jeszcze nie tkałem. A z własnego doświadczenia uważam, że NFZ to faszystowska instytucja. Kiedyś był taki fajny doktor - polityk ze Śląska, pan Sośnierz. Dzisiaj bardziej znany jako ojciec młodego Sośnierza od Korwina. Miał on całkiem dobre pomysły. A co najważniejsze - chciał działać. Ale mu nie pozwolili. Ciekawe, dlaczego?

    Również serdeczności.
  • Dałem
    5+ i pzdr!
  • @kula Lis 68 14:26:41
    Dziękuję i też pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 14:24:48
    Co do kształcenia i naboru na studia, to parę dobrych lat temu czytałem wypowiedź profesora z WAM, że ponad 50% studentów w tym dzieci lekarzy nie powinno studiować medycyny, że w większości to tumaństwo. W USA nabór wygląda tak: rok zerowy czyli wolontariat w szpitalu pod okiem lekarzy, pod kątem czy do zawodu się delikwent nadaje. Ich opinia jest wiążąca, jeżeli wystawią negatywną delikwent mimo wiedzy musi z medycyną pożegnać się na zawsze. Tak powinno być i u nas.
  • @kula Lis 68 14:46:46
    Ja też jestem zwolennikiem amerykańskiego naboru na prestiżowe uczelnie (kiedyś marzyło mi się MIT w Bostonie).

    Osobista rozmowa autentycznego mistrza z kandydatem, po uprzednim zapoznaniu się z CV, to chyba najlepszy sposób selekcji.

    Sam zresztą przy dużych kontraktach takie rozmowy przechodziłem.
  • @Janusz Kamiński 14:24:48
    Pana Sośnierza seniora poznałem osobiście podczas negocjacji ze Śląską Kasą Chorych. Miał świetne pomysły i długo rozmawialiśmy przy kolacji o reformie ochrony zdrowia. Wspominam go bardzo dobrze.

    Został całkowicie osunięty w momencie reaktywacji NFZ i już nie miał żadnego na niego wpływu.

    Szkoda, że nie mógł wprowadzić swoich pomysłów. Takich lekarzy jest coraz mniej. Odchodzą.

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 13:02:33
    Ja sobie jaj nie robię: takie są oczekiwania znakomitej większości populacji.
    Wg tych ludzi - SZ jest po to, aby utrzymywać ich w stanie pełnej wydolności i bez żadnych dolegliwości - niezależnie od tego, czy oni sami nie powodują pogorszonego stanu.

    Zatem - najpierw należy sobie odpowiedzieć w jakim zakresie i komu ma SZ służyć. Dopiero po ustaleniu - można dyskutować jak to uzyskać.
  • Służba zdrowia- przygotowanie ludzi do korzystania z niej
    Ponieważ jest jak jest i w służbie zdrowia nie będzie lepiej na co wskazują przypadki służby zdrowia w większości państwa świata, należy rozpocząć rewolucję zdrowotną od innej strony! Od strony wychowania i wyedukowania ludzi!
    Już od 4-5 klasy szkoły podstawowej powinien być wprowadzony przedmiot "wychowanie zdrowotne". Przedmiot ten powinien być kontynuowany w szkole średniej. W ramach tego przedmiotu każdy uczeń powinien poznać budowę anatomiczną człowieka, funkcję jaką spełniają poszczególne narządy i układy, zasady zdrowego życia, odżywiania, itp.
    Zajęcia powinni prowadzić lekarze, w oddzielnych grupach dla chłopców i dziewczynek. Do omawiania układu moczowo- płciowego, nie wolno angażować seksuologów, tylko lekarzy ogólnych, co uwolni tą kwestię od niezdrowych emocji i ideologicznych sporów!
    Dziewczynki powinny mieć przedmiot "Zdrowe żywienie", na którym nauczyły by się gotować w sposób zapewniający zbilansowaną dietę dla przyszłej rodziny!
    W szkole średniej młodzież powinna nauczyć się korzystać z "Internetowej Encyklopedii Zdrowia". (którą należy dopiero stworzyć!). Byłby to taki "internetowy lekarz" pierwszego kontaktu. Coś mi dolega, wpisuję co konkretnie, zaś program komputerowy prowadzi mnie krok po kroku (podpowiada jakie przeprowadzić badania, ) aż do postawienia wstępnej diagnozy, oraz propozycji leczenia poczynając od zalecań ćwiczeń fizycznych i zmiany trybu życia, później leczenie ziołami, zaś na koniec (przy braku postępów w leczeniu) - skierowanie do lekarza!
    Takie szkolne wychowanie dla zdrowia które proponuję, w sposób radykalny poprawiłoby kondycję zdrowotną społeczeństwa, co by doprowadziło do samoczynnej reformy służby zdrowia!
    Połowa lekarzy i szpitali okazałaby się zbędna, te które by pozostały musiały by zabiegać o pacjentów.
    Innej drogi nie ma!
    Służba zdrowia (czy w Polsce czy na świecie) jest nie reformowalna, gdyż znalazła się w rękach mafii lekarsko farmaceutycznej. Rozbić ten beton mogą tylko sami ludzie, dbając o własne zdrowie!
    Państwo (bezsilne wobec wskazanej mafii) może tylko pomóc obywatelom poprzez edukację o której napisałem powyżej!
  • Pobożne życzenia
    też chcę być młodym, zdrowym i bogatym,

    od dawna lansuję utopię,

    należy zlikwidować specjalne rządowe kliniki,

    i wprowadzić obowiązek, iż wszyscy mają losować lekarza, który się nimi zajmie, włączając w to profesorów medycyny,

    wtedy wreszcie przestaną wypuszczać niedouczonych lekarzy.
  • @krzysztofjaw 14:00:17
    ale jaja, jakiś stystem się sprawdzał !?

    Dlaczego wszyscy są tacy mądrzy, a my ciągle obrywamy w dupę ?
  • @kula Lis 68 14:46:46
    a co lekarze mogą wiedzieć o tym, jak pracuje wolontariusz ?
    co najwyżej wiedzą, czy chętnie skacze po piwo.

    Lekarz nawet nie wie, czy jego pacjenta nie zabija pielęgniarka.

    Lekarz sobie wypełnia zlecenia, a czy zostaną one wykonane, nic go to nie obchodzi, on ma czyste ręce, zlecił,
  • @Janusz Kamiński 14:54:41
    tak, życiorys jest najważnieszy, tak właśnie było za początkowej komuny, potem, i dobrze, od tego się odeszło.
  • @krzysztofjaw 14:59:45
    wszyscy odchodzą, bo społeczeństwo promuje gangsterów.
  • @interesariusz z PL 16:49:51
    "co otworzę TV, a tam kaczor,
    co otworzę komputer, a tam Wojtas"

    Wolisz Pan kapłona zamiast kaczora?
    A zamiast Wojtasa jakiegoś ...
  • @Krzysztof J. Wojtas 17:04:03
    ach, ostatnio mnie Pan zdrzaźnił ;-)
  • @Janusz Kamiński 14:54:41
    "(kiedyś marzyło mi się MIT w Bostonie)."

    A potem praca w JPL.
    Może nawet przy jakichś "black projects" ;-)

    5*

    Ukłony
  • @interesariusz z PL 16:51:29
    "zdrowo, to jeść może Rothschild"

    Jak zaczniemy tak myśleć to już przegraliśmy.

    Pozdro!
  • @ Autor
    "Służba Zdrowia w tym modelu ma przede wszystkim zarabiać i przynosić dochód. Służba Zdrowia to po prostu kolejny biznes."

    Czy konkurencja nie mogłaby być rozwiązaniem?
    Placówka, która najlepiej leczy istnieje, te które tylko zarabiają upadają.

    Oczywiście takie rozwiązanie ma sens tylko wtedy gdy obywatele mają wybór i stać ich na leczenie. Ale tu sprawa też nie jest taka skomplikowana...
  • @Jasiek 17:10:45
    nie, konkurencja ma sens tylko wtedy, gdy ludzie mogą się dowiedzieć, kto jest dobrym lekarzem, a kto złym

    Wszystkim niedowiarkom proponuję, aby polecili mi we Wrocławiu dentystę, oczywiście ubezpieczając mnie na wypadek złego "leczenia". Kto zaryzykuje?
  • @interesariusz z PL 17:21:47
    Czyli wracamy do "młodych, zdrowych, pięknych i bogatych".

    Wyeliminować kontestatorów i hipochondryków i tych powyżej 72.
    (ja mam 71).
    Reszta od razu wyzdrowieje.
  • @Krzysztof J. Wojtas 15:03:50
    No i tutaj pełna zgoda. Będziesz dbał sam, będą efekty. Tylko... to kosztuje. A mimo, że kosztuje, często otrzymujesz tandetę. Córkę mąż ubezpieczył w jednej z tych renomowanych klinik, a spóźnialska pani doktor na uwagę odpowiedziała: - "Jak się pani nie podoba, to niech pani spierdala."

    No cóż... jak napisałem i to nie myśli wyssane z palca, to na 10 lekarzy, dwóch się sprawdza i autentycznie ci pomoże. Reszta ma pełen zwis i tylko lata po dziesięciu etatach bo aspiruje do Bentleya i wiejskiej posiadłości. Takie medyczne zera.
    Wniosek - sam zawsze musisz uważać i nieustannie śledzić informacje o pożywieniu, truciznach, stresach, lekach, szpitalach, lekarzach itp.

    Czy ktoś nauczył wsłuchiwać się w swój własny organizm? Kiedy chce słonego, kiedy chce wysiłku fizycznego i jak osiągać święty spokój.

    A gdy popsuje się coś, to musisz mieć pod ręka zaufanego lekarza fachowca.
  • @władek 15:59:45
    Powiedz mi Władek, zszyjesz sobie, jak Rambo głębokie cięcie na ramieniu? Odblokujesz sam tchawicę przy zakrztuszeniu. Na niedrożność dróg oddechowych umiera rocznie kilkaset Polaków (dokładnych danych nie mam, wiem, ze w większości to są dzieci).

    Edukacja oczywiście jest bardzo pożądana, tylko nic nie zmieni.
    Nie ma jednolitych wytycznych dla wszystkich, jak zdrowo dozyć późnej starości w radości i spokoju.

    jest wprost przeciwnie - coraz mocniej zaleca się terapie i style życia mocno zindywidualizowane.
  • @interesariusz z PL 16:47:15
    Ludzie bez życiorysu narażeni są na ciężkie schorzenia psychiczne.
    Już małe dzieci bez życiorysu cierpią na chorobę sierocą.

    A z panem wszystko w porządku?
  • @Jasiek 17:05:29
    Zawsze miałem wybór. Więc źle nie było.
  • @Janusz Kamiński
    W przyszłym roku czeka nas katastrofa w polskich szpitalach. Prawie połowa pielęgniarek może odejść. Blisko 31 proc. pielęgniarek skończyło 60 lat, najgorsze jednak przed nami. W 2020 roku uprawnienia emerytalne nabędzie 44 proc. pielęgniarek pracujących w służbie zdrowia. Z danych Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że do 2020 r. prawa emerytalne nabędzie 102.778 pielęgniarek. Łącznie w podmiotach leczniczych zatrudnionych jest teraz 233 tys. pielęgniarek i ponad 28 tys. położnych. Za trzy lata prawa emerytalne nabędzie 44 proc. pielęgniarek. W kolejnych latach co roku może ubywać ok. 10 tys. specjalistek, które będą mogły przejść już na emeryturę. Zbliżamy się do sytuacji, w której połowa pielęgniarek może odejść z polskiej służby zdrowia. Taki odpływ specjalistek oznacza dramat dla systemu ochrony zdrowia. Nie będzie miał kto ich zastąpić. Co roku dyplomy otrzymuje ok. 5 tys. pielęgniarek i położnych. Aby je zastąpić, musielibyśmy co roku na studia pielęgniarskie przyjmować 8 tys. osób alarmuje Zofia Małas, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Podobnie wygląda sytuacja z lekarzami. Na blisko 80 tys. pracujących kobiet lekarek prawie 8,8 tys. skończyło 71 lat. Ponad 14,5 tys. znajduje się w wieku od 61 do 70 lat, czyli osiągnęły już wiek emerytalny. W ciągu kolejnych czterech lat blisko 6,8 tys. lekarzy i ponad 8 tys. kobiet lekarzy nabędzie prawa emerytalne. Pracujący emeryci będą za kilka lat ratować nasz system ochrony zdrowia przed całkowitą zapaścią. Źródło: prawo.pl/zdrowie
  • @Janusz Kamiński 18:48:47
    Miałem przypadek jak koledze jadącemu za mną motorem osa wpadła do gardła. Przewrócił się i powietrze łapał puchnącym gardłem. Ja Wyjąłem śrubokręt, zrobiłem mu otwór w tchawicy i zawiozłem do szpitala, gdzie minie lekarz pochwalił, że koledze życie uratowałem nie bojąc się tego co zrobiłem.
  • @Jasiek 17:10:45
    Owszem, konkurencja jest możliwa i dobra,pd warunkiem, że konkurujące obiekty mają podobny potencjał.

    W teorii gier mówi się wprost - szanse na zwycięstwo w grze 1: 1 są takie,jaki jest stosunek kapitału przeznaczonego na grę.
    Ty masz 1000, ja mam 10, to wygrasz zawsze z [prawdopodobieństwem 99,8%.
  • @Janusz Kamiński 18:59:36
    "Zawsze miałem wybór. Więc źle nie było."

    Super! A czy nie będę zbyt wścibski jeśli zapytam co Pan wybrał zamiast JPL?
  • @kula Lis 68 19:03:40
    Gratulacje.
    Chociaż to straszne co Pan zrobił...
  • @Jasiek 21:20:09
    Nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem JPL. Chodzi o jet?
  • @Jasiek 21:21:56
    Tak mnie na kursie uczono. Innego wyjścia nie było i innego narzędzia. Uratowałem koledze życie. Jak się raz do roku spotykamy dajemy "czadu".
  • Reforma "polskiej" służby zdrowia - jest niemożliwa; niewykonalna.
    Szanowny Panie,

    Znakomity artykuł - zgadzam się z Panem niemal w 100%.

    Przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem -ale...byłem na konferencji medycznej (medycyny chińskiej/holistcznej) i nie miałem możliwości.

    Ale "ad rem":

    Zostałem lekarzem z powołania - (tak kazała mi zrobić moja intuicja), pracowałem w zawodzie przez wiele lat (głównie jako anestezjolog i lekarz "pierwszego kontaktu"). W Polsce i Australii/NZ.
    Pasją mojego życia było zawsze jedno: "pomagać innym ludziom".
    Zdarzyło się to zresztą w moim życiu wiele razy; nigdy tych przypadków nie zapomnę; zawsze będę je traktował jako najważniejsze momenty mojego istnienia.
    Zawsze też... kręci się łezka... w moim oku - jak je wspominam.

    W Australii zbudowałem wiele szpitali, przychodni - domów opieki dla osób starszych (nie tylko dla pieniędzy) -głównie aby pomagać ludziom.
    Stworzyłem firmę, która zatrudniała ponad 6 tys ludzi (lekarzy różnych specjalności, personelu medycznego). Dziś to jedna z największych firm świata - w branży służby zdrowia.

    Nie piszę o tym, by się chwalić (pisałem trochę o tym w swojej biografii) ale by uzasadnić swoje stanowisko w tematach (bardzo obszernych), które Pan poruszył.

    Znam doskonale sytuację służby zdrowia w Australii i w Polsce; (tak zresztą jak i w innych krajach świata: USA; Kanada; Niemcy; UK).
    Będąc lekarzem rozumiem "kolegów po fachu"-ich motywacje, działania.

    Przestałem też praktykować medycynę współczesną, "konwencjonalną"
    - bo przestałem w nią wierzyć.

    Tak jak Pan pisze (o tym też zresztą pisałem). Moim zdaniem:
    Współczesna Medycyna - to jeden wielki, globalny interes. Nic więcej.
    To wojna o pieniądz.
    Wojna pomiędzy globalnymi korporacjami farmaceutycznymi a całą resztą ludzkości.
    Nikt tutaj nie myśli długoterminowo. Liczy się zysk - na dziś, na ten rok.
    Lekarze przestali leczyć ludzi; zajmują się sprzedażą leków - a więc - w olbrzymiej większości i coraz bardziej - stoją po stronie pieniądza.

    Sytuacja w medycynie staje się coraz bardziej tragiczna i dramatyczna.
    Tego NIKT i NIC - moim zdaniem - nie jest w stanie zmienić.

    Jedynym może pośrednim rozwiązaniem - dla człowieka - jest/może być - dbać o własne zdrowie. Samemu.
    Każdy człowiek powinien to zrozumieć - traktować własne zdrowie - jak własny oddech. Nawyk; konieczność natury.
    Tu bardzo ważna byłaby - powszechna edukacja profilaktyczna.
    Kto i jak to zrobi. Dobrze i skutecznie.
    Tak aby uratować ludzkość od zagłady...
    Ja trochę próbuje...ale to wołanie na puszczy i pustyni interesów.
    Przez resztę życia będę próbował i walczył.
    Ale potrzebuję pomocy i zrozumienia....

    Być może pomocna będzie - Medycyna Kwantowa.?
    Być może - na etapie przejściowym, pomoże rozwój Telemedycyny.?
    Być może jakimś rozwiązaniem będzie zastosowanie rozmaitych aplikacji Sztucznej Inteligencji...

    Np. moim zdaniem w najbliższej przyszłości, każdy człowiek bedzie miał w swoim telefonie komórkowym aplikację monitorującą większość ważnych parametrów jego zdrowia. Byłby to dobry pierwszy krok...
    Chociaż te techonolgie, najprawdopodobniej będą kontrolowane przez duże globalne korporacje farmaceutyczne i informatyczne.)

    Co będzie - pokaże najbliższa przyszłość...Zobaczymy.

    Wracając na ziemię (zwłaszcza Polską).
    Wróciłem do kraju, po latach emigracji, jako człowiek doświadczony - w nadziei (i za namową kilku polityków), żeby się zająć w IIIRP - reformą służby zdrowia.
    Po latach dialogu, prób i analiz - doszedłem do wniosku, że reforma służby zdrowia w naszym kraju - jest po prostu absolutnie niemożliwa.
    Brakuje całkowicie stabilizacji politycznej oraz stabilizacji finansowej - większość społeczeństwa naszego kraju nie rozumie problemów S.Z. a w dodatku jest skrajnie i coraz bardziej spolaryzowane.
    No i...największym przeciwnikiem jakichkolwiek reform SZ są lekarze!!!

    Taka jest moim zdaniem sytuacja w Polsce
    (zresztą nie tylko - to są problemy coraz bardziej globalne).

    Dlatego właśnie - być może należy szukać alternatyw.

    Jeżeli ludzkość - nie znajdzie rozwiązań alternatywnych - jej losy są przesądzony - a koniec świata - jest tylko kwestią czasu.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @Ryszard Opara 03:56:32
    Witam Pana

    Dobrze wiem, że jest Pan człowiekiem poszukującym. I działa Pan w słusznej sprawie. Jednakże, jak Pan sądzi,jaką my mamy moc sprawczą? Czy żadną? Czy może mimo wszystko jesteśmy w stanie cokolwiek polepszyć?
    Coś tam robimy, ktoś tam nas słucha i obserwuje. Za każdym razem, gdy odpalę kolejny artykuł o wywozie kolejnych leków za granicę, to TVPInfo pokazuje krótki materiał o ujęciu kolejnych, lecz niestety drobnych uczestników mafii lekowej (to interes rzędu 2 - 3 miliardów zł rocznie). A ja ciągle mam wrażenie, że to działania pozorowane.

    Ciężko się poruszać w tym temacie. Zresztą tak, jak w wielu innych.
    Chyba się Pan zgodzi ze mną, że w tym momencie żyjemy w epoce totalnego kłamstwa. Kłamstwo zwycięża na wszystkich frontach. Prawdę się porcjuje bardzo oszczędnie.

    Lecz trzymajmy się medycyny, gdzie Pan jak najbardziej słusznie potwierdził,że zdrowiem ludzkości rządzą najpotężniejsze koncerny. Nie tylko farmaceutyczne, bo wreszcie zdrowotny tort zauważyli ludzie z Krzemowej Doliny, spece od robotyki, automatyki i komputerów i powstają, jeden po drugim,potężne roboty chirurgiczne i pomocnicze.
    Pełno już jest tego. Pan pewnie wie, lecz nasi czytelnicy zapewne nie, że te paskudne badania - gastroskopię, gdzie rurkę wpycha się nam przez usta do żołądka i kolonoskopię, gdzie robi się to samo z drugiego końca, można już zastąpić za około 3 tysiące zł połknięciem niedużej kulki - sondy, która przeleci, przez nasz cały układ pokarmowy, znajdując wszystkie patologie.
    Tak więc elektronika medyczna wykonała drugi krok i rozpoczęła potężne natarcie.

    Jednakże powrócę do kłamstwa. W nowym miejscu zamieszkania postanowiłem udać się pod opiekę pobliskiej kliniki. Prywatnej, ale z kontraktem z NFZ. Pierwsza wizyta u starannie wybranego lekarza klasyczna i typowa - wywiad, historia chorób, puls, tętno, EKG, czyli standard. Lecz szybciutko dochodzimy do ciekawego momentu -procedury wyszukiwania zagrożeń. Kawał chłopa ze mnie. Niestety palę regularnie, choć tylko super-lighty, lubię dobrze zjeść i nie mam tyle ile powinienem codziennego wysiłku i ruchu. Ten klasyczny pat daje wg. procedur WHO jeden wniosek - oto kandydat, a może już chory na cukrzycę typu 2. Dalszy schemat jest klasyczny - cukier we krwi na czczo, następnie krzywa cukrowa. Badania oczywiście w klinice. Wyniki nie są tragiczne, oscylują w granicach 130 - 160, ale ryba (czyli ja) już połknęła haczyk. Następnie pan doktor uroczyście i z namaszczeniem wręcza mi nowy glukometr i zalecenie, jak i kiedy badać poziom cukru,oraz receptę na standardowe leki na obniżenie poziomu (oczywiście wszechobecna na świecie metformina).
    Parę tygodni mierzę regularnie, jak trzeba ten poziom cukru. Ale ja, to ja i wcześnie czuję, jak coś zaczyna brzydko pachnieć. Poziom cukru ani nie wzrasta, ani nie maleje, a ja wg. amerykańskich standardów, bo polskich jeszcze nie ma, mam stan przedcukrzycowy.
    Pewnego dnia zabrało mi pasków do glukometru, który dostałem w klinice. Poprosiłem żonę by mi trochę przyniosła (jeden pasek to ok. 2zł). Nie miała do mojego glukometru, więc przyniosła inny glukometr, najbardziej popularny, które apteki też rozdają pacjentom.
    I zaczęły się dziwy. Zacząłem badać i porównywać. Stricte naukowo, a miernictwo to moja ścisła dziedzina. I co się, pomijając szczegóły okazało? Otóż glukometr z kliniki daje zawyżone pomiary, średnio o jakieś 25 - 30 mg/dL. Więc jak na czczo badam tą samą kroplę krwi wytoczoną z palca, a jeden instrument pokazuje mi poziom 132 mg/dL, a drugi 104 mg/dL, to co jest prawdą? Jestem praktycznie zdrowy i w kwestii cukru nic mi nie grozi, mogę sobie swobodnie zjeść pączka lub kilo truskawek, czy jestem w obszarze ryzyka, muszę przestrzegać dietę, łykać tabletki i regularnie badać krew za 200 zł miesięcznie (same paski)?

    Czy ktoś mnie tu "robi w konia" i wmawia chorobę, której nie mam? I to taką, że będę się leczyć do końca życia?
    Cukier to nie tylko jedne zmartwienie i potężna wątpliwość. Jeszcze gorzej jest z cholesterolem. Pisałem już o szkodliwości statyn i fibratów, które też są przepisywane, jako leki do końca życia.
    I tak dalej... jeszcze są próby wątrobowe...

    Czy w taki sposób lekarze pomagają dostarczać koncernom klientów na wielki szmat czasu? Gdy będę cicho siedział i pożyję jeszcze trochę, to na same paski do pomiaru poziomu cukru przez 10 lat wydam 25 000 zł.
    A mógłbym za to polecieć z żoną do Honolulu.

    Czyli Panie Doktorze,rozumie Pan o co mi chodzi. Nie ma fundamentu prawdy. Cały czas poruszamy się na ruchomych piaskach.
    Medycyna rzeczywiście pomaga ciężko chorym, leczy raka, wyciąga z zawału, ale z drugiej strony tworzy wielką rzeszę klientów, którym wmawia, że są chorzy, że są w stanie podwyższonego ryzyka, więc muszą bez przerwy,kupować, kupować, kupować.

    A jak Pan słusznie zauważył, że medycyna holistyczna, której ja też jestem gorącym zwolennikiem, czy medycyna chińska z pięcioma tysiącami lat tradycji i doświadczeń, są pomijane, wyciszane i "naukowo"podważane.

    A my w tej zupie kłamstwa chcemy rewolucji w polskiej służbie zdrowia. Czy to w ogóle ma sens?

    Serdecznie pozdrawiam
  • @kula Lis 68 18:59:36
    Prawie jestem pewien, że władze będą tę dziurę łatać Ukrainkami. To chyba nie będzie duży problem sprowadzić 100 tysięcy mądrych kobiet, które w pół roku nauczą się zawodu.
  • @kula Lis 68 19:03:40
    Brawo! Chyba jedyna słuszna decyzja.

    Ale ja bym pewnie szukał jakiegoś plastiku, który by zastąpił rurkę intubacyjną i wepchnąłbym mu to w tchawicę. Tylko, że ja jestem szkolonym ratownikiem ...
  • Medycyna za darmo?
    "Tu już nie jest na pierwszym miejscu człowiek i jego zdrowie, czy dobrostan. Tu, praktycznie na pierwszym miejscu są pieniądze."

    Jeszcze bardziej chodzi o pieniądze decydentom. Tym co nie żałują pieniędzy dla swoich krewnych i znajomych, i mają dostęp do porządnej opieki. Dla gorszego sortu stopniowo będą wprowadzać eutanazję w skrytej formie, szczególnie dla emerytów (będą po cichu wymierać).

    Otóż lekarze, pielegniarki i reszta personelu muszą z czegoś żyć. Najważniejszym krokiem jest przywrócenie właściwego udziału służby zdrowia w PKB, do poziomu rozwiniętych krajów (mówię o udziale czyli procencie a nie o absolutnych liczbach). Najprościej jest wsłuchać się w słuszne żadania protestujących i strajkujących.
  • @kula Lis 68 14:46:46
    "W USA nabór wygląda tak: rok zerowy czyli wolontariat w szpitalu pod okiem lekarzy, pod kątem czy do zawodu się delikwent nadaje. Ich opinia jest wiążąca, jeżeli wystawią negatywną delikwent mimo wiedzy musi z medycyną pożegnać się na zawsze. Tak powinno być i u nas."

    Po co Pan zmyśla i wprowadza ludzi w błąd? Voluntariat pomaga w dostaniu się do szkoły medycznej, ale nie jest wymagany i wcale nie musi odbywać się w szpitalu. Mityczna zmyślona Ameryka jest zbyt często używana do promowania głupich pomysłów.

    Wystarczy poszukać na Google:

    premed volunteer
  • @Pedant 07:48:02
    Trochę tutaj wymieszane. Praktycznie półprawdy z prawdą.

    Choćby to, o specjalnych klinikach dla rządzących.
    Po prostu są bardzo dobre szpitale, są byle jakie i są paskudne.

    Nie ulega wątpliwości, że najlepszym zespołem szpitalnym w kraju jest znany praski "szpital na Szaserów", czyli Wojskowy Instytut Medyczny.
    Wcale się nie dziwię, i gdybym też był przy władzy, to bym korzystał z jego usług. A co dopiero dziwić się rządzącym. A co, maja jeździć do felczera z Męcikału?

    Mój przyjaciel z dzieciństwa, światowej sławy profesor, a także poważny milioner nabawił się guza mózgu.

    Zaczął poszukiwania szpitala od Wiednia, gdzie też mieszka,potem Szwajcaria, Włochy i jak juz dotarł do Nowego Jorku, to mu powiedziano: - Panie profesorze, pan jest Polakiem. To dlaczego pan szuka wszędzie, gdy najlepszy zespół ma pan na Szaserów w Warszawie. Było to 5 lat temu i Józiu nadal ma się świetnie.

    Dodam, że szpital jest otwarty dla wszystkich, a cennik zamieszczony jest w internecie

    Pzdr

    Ps. Może to taki świetny szpital, bo szef to generał, a lekarze pułkownicy? Czyli dyscyplina wojskowa.
  • @Pedant 08:07:49
    Prawda - woluntariat nie jest wymagany, ale jest dobrze widziany.

    A najbardziej premiujące są woluntariaty w Afryce.

    Pan z kolei popełnia ten błąd, że pomija pan znaczenie obowiązkowej rozmowy indywidualnej z mentorem, który przecież musi odnieść dobre wrażenie, lub nawet polubić kandydata.
  • @Janusz Kamiński 10:34:48
    "Pan z kolei popełnia ten błąd, że pomija pan znaczenie obowiązkowej rozmowy indywidualnej z mentorem, który przecież musi odnieść dobre wrażenie, lub nawet polubić kandydata."

    Mataczycie. Pominąłem też adresy szpitali w Ameryce i prognozę pogody na najbliższy tydzień.

    Bierzecie czytelników za idiotów?
  • nie wnikając w technikalia
    uważam, że wystarczyłoby aby "piniądze" szły za pacjentem i to nie wyłącznie do placówki ale w istotnej części bezpośrednio do kieszeni lekarza. Zdecydowanie należy lobbying medyczny odsunąć od decydowania nt kształtu systemu finansowania usług medycznych.
  • @Pedant 10:58:58
    Tak daleko bym nie poszedł.

    Po prostu nie całkiem pana rozumiem. Co pan chce udowodnić?

    Czy sam fakt zamieszkiwania w USA, a co jeszcze widzimy - brak amerykańskich studiów uniwersyteckich, już nie mówiąc o Ivy League i medycynie, daje panu prawo narzucania własnego zdania?

    Gratuluję wysokiego mniemania o sobie.
  • @humainv2 11:05:52
    To uwaga słuszna. choć jednak to za mało.

    Poza tym nie docenia pan Polaków w umiejętności kręcenia lodów. Już by niektórzy znaleźli sposób na dobranie się do tych pieniędzy za pacjentem.

    Nie zapomnę czasów, gdy inwalidzi wojenni, za darmo dostawali recepty na wszystkie leki. A kupowali najczęściej tylko Geriavit - najdroższy, szwajcarski preparat żeń-szenia, który potem odsprzedawano, jak ciepłe bułki.
  • @Janusz Kamiński 11:26:35
    "Po prostu nie całkiem pana rozumiem. Co pan chce udowodnić?"

    Nie rozumie Pan bo nie czyta uważnie. Ja niczego nie dowodziłem, zdementowałem tylko kłamliwą informację i wskazałem na konieczność dostatecznego finansowania opieki zdrowotnej.

    A Pan zaczął kluczyć i mataczyć. Strata czasu.
  • @Janusz Kamiński 10:30:53
    Tak też uważam - Szpital Wojskowy na Szaserów - obecnie zwany WIM - Wojskowy Instytut Medyczny - to być może najlepszy Polski szpital.

    Odbywałem tam swój staż; pracowałem przez rok, próbując rozpocząć specjalizację z Neurochirurgii u Profesora Rudnickiego.
    Niestety, nie miałem w wojsku żadnych znajomości - i zostałem szybko skierowany, do pracy na Izbie Chorych w jednostce wojskowej.

    No i tak zaczęła sie moja droga do cywila... - ale pisałem o tm w biografii.

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 07:31:43
    Rurka była z wężyka do paliwa, zawsze woziłem z 50 cm w bagażniku auta.. Nawet przy przebiciu tchawicy tylko ciut krwi poleciało.
  • @Janusz Kamiński 10:30:53
    Moja Mama leżała na Szaserów, super opieka i personel. Tam dryl wojskowy.
  • Autor
    Zgadzam się z Pana kierunkowymi tezami o znaczeniu lekarzy rodzinnych, o potrzebie wspólnego podejmowania decyzji medycznych i o edukacji medycznej. Paradygmatem nowego systemu powinna być "samopomocą zdrowia", jako alternatywa do forsowanego przez elity finansowo - medialne paradygmatu "sterowania zdrowia".

    Utrzymanie obecnego paradygmatu "cierpliwości medycznej" nie jest możliwe, z uwagi na dynamikę procesów specjalizacji - instytucjonalizacji - formalizacji procedur medycznych.

    Pisałem o tym wiele razy, ostatnio http://si.neon24.pl/post/147547,wspolne-podejmowanie-decyzji-medycznych , wskazując na potrzebę wprowadzenia nowych publicznych świadczeń medycznych dla powszechnego i sprawiedliwego wykorzystania telemedycyny.

    Rząd ma dwa ustrojowe instrumenty regulowania profilaktyki i edukacji medycznej: medycynę szkolną i medycynę pracy, ale nie wykorzystuje tych możliwości.

    Uważam, że powodem tej ospałości modernizacyjnej, jest wskazana przez Pana na początku dominacja "pigularzy i wojennych" w określaniu strategii rozwoju Polski. Uważam, że polityczne wygłupialstwa totalnej opozycji, służą utrzymaniu tego ponurego stanu rzeczy.
  • @Janusz Kamiński 18:56:12
    Z Panem chyba nie wszystko w porządku, skoro kasuje Pan uwagi,
    ---------------------------------------------------------------------------------
    Żegnam
  • @Ryszard Opara 11:44:44
    Jest parę,autentycznie niewiele, wysoko wyspecjalizowanych lecznic.

    Ja mam w Gdyni świetnych specjalistów od zaćmy - wymiana soczewki poniżej 10 minut. Świetni też są w laserowej korekcji wzroku i reszcie okulistyki.

    A koledzy nieszczęśnicy, których dopadł rak, mówią, że w Gdańsku jest świetna diagnostyka i badania (szkoła prof. Jassema), ale chirurgia to tylko Bydgoszcz.

    Polecam zerknięcie na prof. Jassema:
    https://plus.dziennikbaltycki.pl/prof-jacek-jassem-mamy-do-czynienia-z-postepujaca-ciemnota-naukowa-rozmowa/ar/12425230
  • @Andrzej Madej 12:30:02
    Witam!

    O,o,o! I to jest to słowo w którym widzę możliwość naprawy, nie tylko polskiej, ale światowej służby zdrowia - telemedycyna.

    Błyskawiczne konsultacje, potwierdzenie diagnozy, zalecane procedury, analiza interakcji lekowych i dawki, kompendium całej medycyny i biblioteka rozszerzona, w miarę pełna. Co jeszcze - aktualizowane mapy zagrożeń chorobowych i poziom ryzyka epidemii.
    No i najważniejsze -pełny odczyt parametrów zdrowia pacjenta i jego analiza.
    Mam właśnie przed sobą pełną listę badań laboratoryjnych krwi pewnej kliniki. Jest tego 106 pozycji. Od APTT po Toxoplazmozę IgM i witaminę D3. Przekonany jestem, że jeszcze za mojego życia, z jednej kropli krwi, jeden czujnik i jeden aparat pomiarowy będzie w stanie w ciągu paru chwil, te wszystkie parametry oszacować i nawet zasugerować możliwe choroby.

    Ale, jak będziemy się bawić pełni entuzjazmu, jak Morawiecki z elektromobilnoscią, to możemy poczekać dłużej niż inni.

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 07:24:04
    Szanowny Panie,

    TAK - to absolutna, uniwersalna prawda:
    - Żyjemy w epoce Totalnego Kłamstwa.

    Nie ma już nigdzie fundamentów prawdy - więc jak budować przyszłość na ruchomych piaskach...świete słowa.

    Ale jak powiedział, jeden z prekursorów tej ideologi... (JG):
    "Kłamstwo wielokrotnie powtarzane, po pewnym czasie staje się prawdą".

    Coż MY możemy zrobić?
    Najłatwiej nie robić nic. Zamknąć oczy, zatkać uszy...zamilczeć.
    Zaakceptować rzeczywistość, taką jaką ona jest - nieważne nawet jaka.

    To już Pana decyzja.
    Może Pan się przyłączyć; może Pan udawać...

    Ja będę walczył, będę próbował.
    Wiem jedno: jezeli ja i ludzie tacy jak ja, nie zrobią nic -
    NIC się nie zmieni.

    I nawet jak przegram, odejdę z honorem, godnością oraz świadomością - że zrobiłem co mogłem aby rzeczywistość zmienić.

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 13:34:35
    Główną barierą przed uwolnieniem potencjałów samopomocy zdrowia, dzięki właściwemu ustrojowi telemedycyny, są interesy nie tylko pigularzy i wojennych ale i elit akademickich.
    Dlatego politycy nie potrafią podjąć na poważnie zagadnień cyfryzacji medycyny. Rządzący i koalicja pląsają w chocholim tańcu.

    Jak zacznie się na całego centralne sterowanie: segmentacją, segregacją i eutanazją z wykorzystaniem cyberpastuchów medycznych, jako formy sztucznej inteligencji, walka o wolność zacznie się na całego.
    Czy narody będą gotowe do tej walki. Oto jest pytanie.
  • @Ryszard Opara 13:49:11
    Ależ Panie Doktorze!

    Ja walczę cały czas. I to jak walczę...
    Można nawet powiedzieć, że mam działalność misyjną.

    Jednakże chyba za dużo frontów na raz otworzyłem.
    A są to:
    1.Walka z głupotą.
    2.Walka z kłamstwem
    3.Walka o kulturę
    4. Walka o dobroć i szczęście

    Jak Pan zauważy, nie ma tu walki politycznej. A mimo tego, większość brutalnych ataków na mnie powodowanych jest sztucznie przylepioną etykietą pisowca. I nie ma co tłumaczyć, że kieruję się tylko pragmatyzmem i zdrowym rozsądkiem, kiedy zaślepieni nienawiścią przeciwnicy kompletnie nie chcą słuchać.
    Napisałem felieton o tym, że współczesna polityka zaprzestała używania argumentów, bo znacznie łatwiej i bardziej wydajnie można osiągnąć pożądany efekt, odwołując się wyłącznie do emocji. I nie ma co - wymyślili to właśnie naukowcy. A "gdy rozum śpi budzą się upiory" ( El sueño de la razón produce monstruos) – Francisco Goya.

    Niestety, na wielu moich frontach przegrywam. Ale się nie poddaję.

    Mamy bardzo mocno skaleczone społeczeństwo. I mentalnie i kulturowo. lecz w pełni zasługuje na to, by powoli wyciągać je z bagna minionych lat.
    Wielu chce destrukcji. Woli niszczyć. Lecz ja jestem wierny maksymie twórcy ekonomii Adama Smitha - "Państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli". Więc niby dlaczego mam stać po stronie tych, co wolą definicję komunizmu - "Komunizm to równość wszystkich",tylko, że pełna wersja brzmi "komunizm to równość wszystkich w biedzie".

    Pozdrawiam
  • @Janusz Kamiński 14:43:33
    "Niestety, na wielu moich frontach przegrywam. Ale się nie poddaję."

    Jest taka część świata na którą każdy ma wpływ. Można zacząć naprawianie świata od samego siebie.
  • @Janusz Kamiński
    Co stało się z Szymonkiem? Prof. Talar: "W styczniu rozpoznano śmierć mózgu, potem w lutym i marcu. Ile razy człowiek może umierać?". WIDEO...„Już w styczniu były pierwsze sygnały, że dziecko po przejściach związanych z obrzękiem ma bardzo uszkodzony mózg i chciano je odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Tata chłopca powiedział, że zrobiono jednak badania potwierdzające przepływy w mózgu. Ewidentnie wskazuje to na to, że mózg się bronił i żył. Nie można było uznać dziecka w żaden sposób za zmarłe” mówiła w telewizji wPolsce.pl o tragicznym przypadku 11-miesięcznego Szymonka dr Beatrycze Delorme, anestezjolog. 11-miesięczny Szymonek, który od stycznia był w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie, został we wtorek odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Taką decyzję po konsylium podjęli lekarze. Dziecko zmarło bez rodziców. Przed szpitalem trwał protest przeciwników tej decyzji. Dr Delorme pytała, co się działo z dzieckiem od stycznia do czerwca, czy chłopiec był rehabilitowany i czy dołożono wszelkich starań, by skontaktować się z ośrodkami, które mogłyby „przejąć pałeczkę” w leczeniu Szymonka. Jest jakaś niewiarygodność w tym, co się wydarzyło mówiła. Sprawa Szymonka wywołała ogromne emocje i była porównywana do tej Alfiego Evansa, która rok temu wstrząsnęła dosłownie całym światem… Rodzina Szymonka szukała pomocy poza szpitalem na Niekłańskiej. Na ich apel odpowiedział prof. Jan Talar z Bydgoszczy, mający na koncie wysoką skuteczność w wybudzaniu ze śpiączki pourazowej. Każdemu choremu bez względu na wiek, stan zdrowia i stan uszkodzenia mózgu trzeba dać szansę na to, żeby mógł żyć. W swojej kilkudziesięcioletniej praktyce miałem dziesiątki chorych, u których rozpoznawano śmierć mózgu i ci ludzie żyją, zakładają rodziny, kończą studia i rodzą dzieci. Problem śmierci mózgu jest dalej czarnym problemem medycyny XX i XXI wieku
    mówił prof Talar w telewizji wPolsce.pl. Musimy mieć świadomość, że każdego dnia w ten sposób w Polsce traci życie kilka, a może kilkanaście osób - w tym dzieci, młodzież,dorośli, kobiety w ciąży. Czy stać nas na to, żeby Polaków, bliskich ludzi tracić? Są dowody, że ci ludzie mogą odzyskać sprawność mówił. To jednak wymaga zmiany całego systemu kształcenia, leczenie i pracy placówek medycznych. W styczniu u Szymonka rozpoznano śmierć mózgu, rodzice nie zgodzili się na odłączenie aparatury ratujące życie, więc żył. W lutym powołano konsylium i lekarze ustalili, że chłopiec nie żyje, potem to samo w marcu. Ile razy człowiek może umierać pytał prof. Talar. Więcej w całym programie telewizji wPolsce.pl.

    https://youtu.be/vRb6iAtEuA4


    Ps...Profesor Talar powiedział : "W swojej kilkudziesięcioletniej praktyce miałem dziesiątki chorych, u których rozpoznawano śmierć mózgu i ci ludzie żyją, zakładają rodziny, kończą studia i rodzą dzieci."
  • @kula Lis 68 15:30:06
    Witaj

    jest to poważny problem cywilizacyjny. Są ludzie, których ego przysłania umysł i rozsądek. Oni sobie przypisują rolę wszechwiedzących demiurgów i magów. Albo bezwzględnych dyktatorów.Kciuk do góry - ma żyć, kciuk na dół - śmierć.

    Kompletnie wyrzucili z głowy wieczną maksymę Sokratesa - "Wiem, że nic nie wiem".
    W ich mniemaniu oni wiedzą to co trzeba. A od stuleci nie wiedzą, choć usiłują to sztuczne stworzyć, czym jest życie. Nie wiedzą co to świadomość, gdzie zmagazynowana jest pamięć, a tym bardziej, co się dzieje, jak mózg umiera. Oczywiście są w swym rozumowaniu ograniczeni, bo gwałtownie odrzucają jakikolwiek dualizm, czyli mózg i umysł to jedność - mózg przestał działać, nie pokazuje fal EEG, no to i umysł już nie istnieje.
    Trzeba mieć dużo arogancji by to stanowczo powiedzieć, bez cienia wątpliwości.
    Dualizm zakłada, że nasza cała struktura osobowościowa: umysł i abstrakcyjna myśl jest poza materialna, czyli transcendentalna.
    To umysł -myśl i świadomość (nie koniecznie nasze) stworzyły materię.
    A nie jest tak, że to z materii powstał umysł świadomy.
    Tak mi wychodzi z przemyśleń. "Na początku było słowo..."
  • @humainv2 11:05:52
    "uważam, że wystarczyłoby aby "piniądze" szły za pacjentem i to nie wyłącznie do placówki ale w istotnej części bezpośrednio do kieszeni lekarza."
    Pozwolę sobie na zdanie odrębne, owe "Piniądze" powinny iść PRZED pacjentem, bo tylko wtedy lekarzowi będzie zależało na zdrowych podopiecznych. Czyli lekarz, powiedzmy rodzinny dostaje z automatu kasę od swoich zadeklarowanych, ale tylko wtedy, kiedy są zdrowi. To jemu będzie zależało na tym, żeby zarobić i się nie narobić.
    Bardzo szybko zmieniłoby się podejście do szczepionek, zdrowej żywności, zdrowego trybu życia itd. Ale do tego jest potrzebne wywalenie w kosmos "jedynie słusznych" procedur.Co kogo obchodzi, jak lekarz uzgodni terapię ze swoim pacjentem? Likwidacja ministerstwa zdrowia (I dobrobytu korporacji farmaceutycznych) to podstawa. Sanepid zajmujący się jedynie kontrolą jakości żywności, zarówno pod kontem zanieczyszczeń jak i zawartości składników odżywczych, w tym mikroelementów. To wszystko jest proste i logiczne jak budowa cepa.
  • @Janusz Kamiński 16:18:21
    Czy Szanowny@ zna: "Jednolita Teoria Pola" G.I. Szypowa?
    Cytat z wyszukiwarki:
    "teoria Szypowa to bzdura, ale ponieważ sprawdza się w praktyce..." - to gorzej dla teorii.
  • @jan- W ramach koncepcyjnego błedu calej cywilizacji nie mozna stworzyc dobrych rozwiazan dla problemu zdrowia spoleczenstwa
    Autor zauwaza ze medycyna jest zdegenerowana . z czym nie sposob sie nie zgodzic w tym momencie trzeba tez mowic oczywiscie o degeneracji osob ja tworzacych bo system jest suma zachowan jednostek. Mysle ze to co autor napisal to takie dewagacje z ktorych nic nie wynika i nic nie wyniknie z jednego prostego powodu mianowicie takiego ze medycyna jest waznym obecnie elementem wladzy wynikajacej z podporzadkowania struktora innym niz medycyna . Dlatego zadna ,,rewolucja,, sie nie odbedzie bo musiala by byc powiazana ze zrzuceniem jazma ,,stojacych w cieniu ,, ktorzy sa wlascicielami Polski [Premier Morawiecki ] i o ktorych mowil Kenedy zanim go zabili [ ..spisek dysponujacy tajnymi funduszami ,dzialaniami ktorych cele sa ukrywane a nie ujawniane -,,[z pamieci ale przeciez to znacie ] ] Tak wiec ci ludzie nie pozwola na zadna rewolucje bo rownalo by sie to odebraniem ich wladzy. Suwerennosc jest wiec najwazniejszym warunkiem jakichkolwiek pozytywnych zmian. Pisac co prawda na temat medycyny mozemy tak jak z pasja robi to pan Madej bodajze ele coz w oblokach wlasnej wyobrazni to mozna sobie,, tworzyc,, i fruwac na tym sie to konczy. Bertrand Rasell tak ujol nowe oczekiwania tzw elit,,Za pomoca sastrzykow ,żywienia oraz zakazow i nakazow stwozymy typ czlowieka niezdolnego do oporu przeciw władzy. Ta ze bunt stanie sie niemozliwy tak samo jak bunt owiec przeciw jedzeniu baraniny,,. Tak wiec drodzy komentatorzy i blogerzykonfobulowac to sobie mozemy ale oninie wyzbeda sie mozliwosci farmakologicznego sterowania zachowaniami i kontrola fizjologi tylko dlatego ze ktos sobvie tak napisze. Zejdzta panowie na ziemie i nie piszcie glupotek. Na dzis nic nie mozna bo obecny stan medycyny nie jest konsekwencja bledu ale przemyslanym programem nie naszego zadu ele struktor nad nim stojacych [was polakow ma byc 12 mil ] ,ja mam slaba pamiec ale wy erudyci o tym zapominacie ... o pryncypiach nalezy pamietac by nie falszowac obrazu zeczywistosci sprowadzajac go do poboznych zyczen . Tak wiec suwerennosc jest podstawa mozliwosci zmian wykazywac sie erudycja mozemy ale to tylko tyle ... Tak jeszcze w nawiazaniu do falszywej teori szczepien ,oni niechca sie pozbyc tej mozliwosci i uparcie trwaja przy tej koncepcji bo daje ona mozliwosc bezposredniej ingerencji w osobe w jej cialo i dopuki to nie zostanie uchylone planowanie przyszlosci w obszaze medycyny bedzie tylko opowiadana bajka na dobranoc . Tylko Rosja jest obecnie siła ktora moze cos zmienic w kwest naszej suwerennosci niestety zostalismy wmanipulowani i zaprogramowani w nienawisc do Rosji dlatego niema co liczyc na rewolucje i zmiane obluicza medycyny
  • @rysio 23:49:38
    http://kwanty.pl/tag/teoria-jednolitego-pola/
  • @Jan
    Jednym zdaniem - Nie mozna rozpatrywac elementow systemu pomijajac generalna zasade i caly system uwarunkowań jaki ona tworzy ,ktory żądzi wszystkimi innymi elementami rowniez tym ktory nas teraz interesuje to jest medycyne . Polecam ksiazke ,,Tajemnica zdrowia plemienia hunzow ,, zobaczycie jak absurdalne sa wasze propozycje. Wiem wiem co powiecie jak sie wpadlo do szamba trzeba nauczyc sie w nim plywac....

    W krainie zdrowia plemienia Hunzów - SamoUzdrawianie
    https://www.samouzdrawianie.pl › Zajmij się swoim ciałem › Sposoby na zdrowie
    3 kwi 2012 - Ludzie z plemienia Hunza cieszą się znakomitym zdrowiem. Są długowieczni - żyją nawet 140 lat w dobrej kondycji.

    https://www.samouzdrawianie.pl/wp-content/uploads/2012/04/hunza.jpg
  • @rysio 23:40:07
    Przecież to się rozumie samo przez się. Myślałem, że tego nie trzeba tłumaczyć.
    Oczywiście lekarz ma płacone regularnie, gdy wszyscy są zdrowi. Za to, gdy pojawi się choroba, pracuje bez wytchnienia, by ją szybko zlikwidować, a nie by ciągnęła się latami.
    Także, gdy podopieczny będzie musiał dostać się do szpitala, to on nadal jest lekarzem prowadzącym.

    Zrozumiałe więc jest, że taki lekarz rodzinny będzie dbał o zdrowy tryb życia rodziny i zawsze służył radą i pomocą.
    Takie podejście całkowicie odmieniłoby obraz służby zdrowia. Mniemam, że na wiele lepszy.
  • @rysio 23:49:38
    Przecież to nic nowego. Te powiązania materii i przestrzeni rozważane są od lat. A dodatkowej pikanterii dodaje matematycznie (nie fizycznie) odkryta czarna materia.

    Autor pisząc, że wszędzie 99,99...9% to pustka nie zadaje sobie pytania, czy może właśnie taka pustka jest niezbędna wokół tego 0,00...1% materii/energii.

    Ja już tym się długo nie zajmuję,aczkolwiek śledzę, bo wyznaję hipotezę, że to świadomość stwarza materię/energię, a nie odwrotnie, czyli, że świadomość powstaje z materii.

    Jak mówią Niemcy - "hier liegt der Hund begraben"
  • @jan 00:20:27
    Szanowny kolego,

    Swoje rozważania snujesz na podstawie jednego artykułu, który jest pewnym wyrywkiem moich rozmyślań nad upadkiem cywilizacji łacińskiej, który się właśnie, na naszych oczach odbywa, oraz, czy jeszcze istnieje możliwość zahamowania tego destrukcyjnego procesu, czego jestem gorącym orędownikiem.
    Można filozofować na temat całości, która w pewnym sensie jest matematycznym zbiorem otwartym, ale też można, a właściwie należy zajmować się równocześnie elementami tego zbioru.
    I medycyna jest takim elementem. Nie ma więc sensu za każdym razem odwoływać się do wyższych struktur, jak np. naród, państwo, czy właśnie cywilizacja.
    Umysł w rozmyslaniu nie powinien bładzić po wszystkim.

    Proszę sobie poczytać również inne moje teksty, to chyba się zgodzimy.
  • @Janusz Kamiński 06:10:53
    Przeklejam komentarz:


    Właśnie rozmawiałem z dwoma lekarzami przy obiedzie - obaj po specjalizacjach; jeden robi drugą. Tak ogólnie o stanie medycyny, ludziach, warunkach.
    Ten robiący drugą specjalizację ma właśnie sprawę o wprowadzenie zagrożenia życia pacjenta. Do szpitala zgłosiła się (czy przywieziono) pacjentkę w stanie terminalnym z zagrożeniem życia. Miała jakieś tam wirusy, czy szczep bakteryjny mogący być zagrożeniem dla innych.
    Musiała zostać przyjęta, bo by lekarz od razu został oskarżony o nieudzielenie pomocy.
    Położył ją w 2 - osobowej sali z pacjentem o podobnym zagrożeniu bakteryjnym, ale nie identycznym. Istniała szansa przeniesienia wzajemnego.
    Gdyby położył w innej sali - byłoby zagrożenie dla sali, na korytarzu - dla całego oddziału.

    No i siostra tego gościa wniosła oskarżenie o świadome wprowadzenie zagrożenia. Gość zmarł po 2 tygodniach (był w ostatnim stadium raka), przeniesienia nie było, co wykazała sekcja, ale oskarżenie jest podtrzymywane.

    Jakie szanse na decyzje ma lekarz po takich doświadczeniach?

    Inne opowiadanie.
    Znaczne koszta ponoszone są nie na tych "normalnych" pacjentów, których się leczy, ale na podtrzymywanie stanów agonalnych.
    Pacjent w ostatnim stadium raka. Cierpi i nic nie można zrobić celem złagodzenia cierpienia. Przychodzi rodzina. lekarz mówi, że to już bliski koniec. Na to rodzina z awanturą wyzwiskami i groźbami zażądała zastosowania terapii podtrzymującej. Bo dla nich nawet taki stan jest jeszcze możliwością bycia razem.
    lekarz ulega. Wprowadza bardzo drogą procedurę podtrzymywania życia. Rodzina po godzinie wychodzi, gdyż nie może patrzeć na cierpienie krewnego.
    Stan agonalny trwał chyba 2 tygodnie. Rodzina się nie pojawiła.

    Jak Pan chce reformować służbę zdrowia?
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:54:42
    Ja bym Panu odpowiedział, że reformowanie służby zdrowia to wielki problem ekonomiczny, nie tylko w wymiarze bezpieczeństwa zawodów medycznych (ryzyko błędu dotyczy też innych specjalności) ale przede wszystkim w wymiarze znaczenia pracy solidarnej dla dobrostanu społecznego. Czyli wprowadzenia Jano-Pawłowej definicji ekonomii jako roztropnej i dobroczynnej troski nad rozporządzaniem zasobami materialnymi.

    Pan zapewne uważa podobnie, na bazie Pańskich rozpoznań w Cywilizacji Polskiej.
  • @Andrzej Madej 09:35:12
    Tyle, ze mimo całkiem trafnych uwag i opracowań JPII, w doktrynie KK zagnieździło się "prawo do bogactwa", a to wyklucza możliwość uzyskania dobrostanu społecznego.

    Identyczne zastrzeżenia można wysnuć względem dbałości o "dobrostan zdrowia".
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:48:32
    Główny nurt Społecznej Nauki Kościoła w Polsce jest jeszcze pod wpływem wariacji tichnerowskich. Postmodernizmu kulturowego i neoliberalizmu ekonomicznego.
    Sądzę, że to się będzie zmieniać ...
  • @Krzysztof J. Wojtas 10:48:32
    Coś chyba tutaj pominięto? A co się stało z chrześcijańskim ubóstwem?

    No i jak TO wytłumaczyć?

    "Znacie przecież łaskę Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić (2 Kor 8, 9)."
  • @Andrzej Madej 11:45:40
    Patrz jak wyżej.

    W doktrynie nic się nie zmienia.
  • @Janusz Kamiński 12:08:53
    Wszystko to, co od Pawła - trąci judaizmem.

    Może coś "z przed Pawła"?
  • @Krzysztof J. Wojtas 12:13:11
    Pisze Pan:
    "Może coś "z przed Pawła"?"

    No właśnie Jan.
  • @Krzysztof J. Wojtas 08:54:42
    "Pacjent w ostatnim stadium raka. Cierpi i nic nie można zrobić celem złagodzenia cierpienia." Bo banda łajdaków zdelegalizowała konopie, jedyny skuteczny i bezpieczny środek w takiej sytuacji. (THC plus CBD)
  • @Andrzej Madej 09:35:12
    "Ja bym Panu odpowiedział, że reformowanie służby zdrowia to wielki problem ekonomiczny" Wręcz przeciwnie, reforma obniżyłaby koszt. Przykład 1 sepsa. Wlew vit C i hydrokortyzon. Koszt 100zł? Czas leczenia liczony w godzinach.
    Przykład 2 nowotwór trzustki. Oczyszczenie organizmu z toksyn, suplementacja pewnych minerałów i metali w specyficznej formie.
    Koszt miesięcznej terapii ok 2000zł. Czas leczenia ok.3 miesiące.
    Jaki jest koszt leczenia w med. rokefelerowskiej? Jaka skuteczność?
    Tu chodzi o utratę zysków psychopatów.
  • @rysio 22:13:51
    Drogi kolego! Marycha? Hasz? Konopie?

    To są zabaweczki dla dzieciaczków.

    Zaczynamy od morfiny - siostry heroiny, o obie to córki opium.

    Potem może być fentanyl - 100 silniejszy od morfiny.

    Jeszcze mało?

    No to podajmy etorfinę - 1000 razy silniejsze działanie przeciwbólowe.

    Proszę się zapytać najpierw, żeby nie palnąć głupstwa. Z trawą chodzi o coś innego, a nie o walkę z bólem
  • @Janusz Kamiński 12:11:02
    "Proszę się zapytać najpierw, żeby nie palnąć głupstwa. Z trawą chodzi o coś innego, a nie o walkę z bólem"
    No ktoś tu walną jak łysy grzywą o parapet. Do wszystkich w.w substancji organizm się przyzwyczaja, trzeba zwiększać dawkę, aż do śmiertelnej. Przy długotrwałym stosowaniu działa tylko efekt placebo. Odpowiednio zbilansowane THC do CBD (CBD znosi efekt psychoaktywności THC) jest jedyną skuteczną substancją przy niektórych nowotworach, oprócz operacyjnego przecięcia rdzenia kręgowego. Proszę nie bredzić.
    Co wiemy o konopiach - prof. Iwona Wawer - 19.05.2015
    20min 40sek
    https://www.youtube.com/watch?v=2KugoQgKSFE
  • @rysio 21:57:40
    Myśli pan Rysio, że mnie tutaj zastrzeli i nie mam pojęcia, z czego składa się marycha?
    Że na forach jarających odkrył Amerykę?

    I bredzi, jak każdy jarający.

    Jak pan myśli, ile terminalnie choremu na raka podaje się silne środki przeciwbólowe? 10 lat? Podaje się drogi miłośniku gandży, aż do śmierci - zazwyczaj parę miesięcy. Może byś panie przedawkował, ale nie wiesz pan nawet, jak to się podaje i jak to się kontroluje.

    Jak się pełną głową walnie o parapet, to zaboli. Natomiast jak walnie pusty czerep, to się rozsypie. Więć uważaj i przygotuj koszyczek na skorupy.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031